Jak pokonaliście nieśmiałość?

W tym miejscu rozmawiamy o nieśmiałości, która to przypadłość częściej dotyka osoby introwertyczne.
Awatar użytkownika
Alphekka
Introwertyk
Posty: 106
Rejestracja: 22 kwie 2018, 22:34
Płeć: kobieta
Enneagram: 5w4
MBTI: INFJ
Lokalizacja: Ziemia

Re: Jak pokonaliście nieśmiałość?

Post autor: Alphekka » 26 cze 2018, 19:44

asbimo pisze:
24 cze 2018, 18:06
Ja nie wierzę w to że nieśmiałość da się pokonać ponieważ w moim przekonaniu są te zachowania które wynikają z doznań które najczęściej przeżywa się w dzieciństwie i tego typu wzorce zachowują się w mózgu i nic nawet psychoterapia nie jest w stanie zmienić
Masz rację, że wzorce zachowań zapisuję się w nas od dzieciństwa, ale mylisz się w tym, że nie są zmienne. Według badań współczesnej psycho- i socjologii, umysł ludzki jest plastyczny przez całe życie, ale najbardziej podatny na naukę (w tym zmianę i wykształcanie nowych wzorców zachowań) jest mózg do ok.25 roku życia.
Dwa razy dwa równa się siedem i pół, minus trzy i jeszcze trochę więcej. G. I. Gurdżijew

Awatar użytkownika
Alphekka
Introwertyk
Posty: 106
Rejestracja: 22 kwie 2018, 22:34
Płeć: kobieta
Enneagram: 5w4
MBTI: INFJ
Lokalizacja: Ziemia

Re: Jak pokonaliście nieśmiałość?

Post autor: Alphekka » 26 cze 2018, 19:56

Ofelijka pisze:
25 cze 2018, 3:37
Mam za sobą czasy długiej, chorobliwej nieśmiałości na granicy fobii. Nie pokonałam nieśmiałości całkowicie, ale myślę, że najgorsze już za mną. Na poprawę sytuacji w dużej mierze wpłynęła zmiana nastawienia - przekonanie samej siebie, że tak naprawdę niewiele mam do stracenia oraz uniezależnienie się od procesu myślowego, który wcześniej kazał mi dokładnie przemyśleć i później rozpamiętywać każde słowo wypowiedziane w kierunku człowieka. Bezpośrednią motywacją była pewna osoba oraz to, jak strasznie źle czułam się sama ze sobą. Pomogło nawiązywanie kontaktów z ludźmi o podobnych zainteresowaniach, łatwiej było mi skupić się na temacie rozmowy i choć na chwilę odstawić na bok paraliżujący mnie zazwyczaj strach przed rozmową. Nieśmiałości raczej nigdy nie pokonam, ale myślę, że zmiana nastawienia i wystawianie się na sytuacje społeczne (w sposób zarówno stopniowy jak i metodą terapii szokowej :P ) może pomóc choć trochę ją zniwelować.
Myślę, że jesteś na dobrej drodze :)

Znam z autopsji problem gubienia się w nieustannych analizach i roztrząsania minionych wydarzeń... To jedna z najtrudniejszych części... Ja swoją autoterapię zaczęłam od uczciwego spojrzenia na siebie z dystansu i wypisania na kartce swoich wad i zalet. Potem wybrałam jedną wadę (nieśmiałość) i wypisałam 3 rzeczy, które miały być pierwszymi małymi krokami naprzód. To było dawno, ale pamiętam, że jedną z tych rzeczy był po prostu uśmiech.
Dwa razy dwa równa się siedem i pół, minus trzy i jeszcze trochę więcej. G. I. Gurdżijew

Awatar użytkownika
Regulus
Wtajemniczony
Posty: 6
Rejestracja: 08 cze 2018, 15:02
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w9
MBTI: INFP

Re: Jak pokonaliście nieśmiałość?

Post autor: Regulus » 04 lip 2018, 23:14

Kiedyś byłem bardzo nieśmiały, najbardziej odczułem to będąc w gimnazjum. W tamtym okresie, rozmawiając ze znajomymi, potrafiłem cały się zaczerwienić na twarzy. Wtedy jedyne o czym myślałem to to, że wszyscy na mnie patrzą i miałem potrzebę schować się gdzieś. Najgorzej było, gdy ktoś jeszcze dodał: "Ale się zarumieniłeś!" Wtedy tylko czułem jak krew przepływa z całego ciała wprost na twarz, aby moje policzki przeszły w głęboki bordowy odcień. O każdym takim zdarzeniu rozmyślałem i każde takie zdarzenie nakręcało kolejne.
Gdy poszedłem do liceum nie znałem nikogo w klasie. Dodatkowo nie spotykałem się ze znajomymi z gimnazjum, co pozwoliło na odcięcie się od myśli czerwienienia się. Wrzucenie w nieznane otoczenie nie pozwoliło mi pozbyć się nieśmiałości, ale w pewnym sensie panować nad nią i pokonywać ją.
Dzisiaj, po odnowieniu gimnazjalnych znajomości, nie odczuwam już aż takiej nieśmiałości. Co prawda podejście do nieznajomej dziewczyny nie jest czymś, co robię zbyt często, ale jak taka nieznajoma dziewczyna podejdzie do mnie to umiem, bez nadto przyspieszonego tętna, przeprowadzić rozmowę.

Awatar użytkownika
StaraDusza
Introwertyk
Posty: 65
Rejestracja: 04 lip 2018, 22:14
Płeć: kobieta

Re: Jak pokonaliście nieśmiałość?

Post autor: StaraDusza » 05 lip 2018, 0:21

Ja swoją nieśmiałość raczej wiążę z presją społeczności w której żyłam. Zawsze się przejmowałam opinią ludzi gdy byłam mała bo opinie o innych często slyszałam więc z automatu byłam jej poddawana i ja.Od zawsze interesowały mnie rzeczy , nie te, które ogół. Znajomi nawijali nieustannie czasem tak głupimi textami... Po prostu zawsze czułam że nigdzie nie pasuję i nie wiedziałam co z tym zrobić. Byłam w sumie sama ze sobą i zamknięta. Odkąd mój spokój i odstawanie zaczynało być zaletą a rówieśnicy dorośleli inaczej na mnie patrzyli.Sama inaczej spojrzałam na siebie więc minęła mi nieśmiałość. Nadal nie bywam wyrywna , nie plotę trzy po trzy ale chyba nie wyczuwa nikt ode mnie "nieśmialości".
Jestem przegrywem.

Awatar użytkownika
jasiojas
Introrodek
Posty: 19
Rejestracja: 20 paź 2018, 13:18
Płeć: mężczyzna

Re: Jak pokonaliście nieśmiałość?

Post autor: jasiojas » 23 paź 2018, 17:46

Moj poziom niesmialosci w durzej mierze zalezy od ludzi z ktorymi obcuje. Jak trafie na ludzi wygadanych z ktorymi akurat czuje sie swobodnie to i niesmialosc mija ;) z kolei jak trafie na kogos kogo trzeba ciagnac za jezyk to czuje sie niekonfortowo

Awatar użytkownika
rael
Introwertyk
Posty: 60
Rejestracja: 22 kwie 2018, 20:39
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 9w1
MBTI: INFP
Lokalizacja: Wrocław

Re: Jak pokonaliście nieśmiałość?

Post autor: rael » 24 paź 2018, 11:38

U mnie powodem nieśmiałości było to, że niepotrzebnie przejmowałem się tym co inni pomyślą na mój temat. Zawsze niepotrzebnie to analizowałem, starałem się dostosować do innych, sprostać jakimś wymogom, które uroiłem sobie w swojej głowie. Pewnego dnia stwierdziłem, że czas w końcu wrzucić na luz, zaakceptować to kim jestem i szukać różnych okazji do rozmawiania z ludźmi. Czy to w pracy, czy to przez internet, na przystanku, czy w sklepie. W końcu co mam do stracenia? Chociaż wiem, że jeszcze w pełni nie pokonałem nieśmiałości, to widzę w sobie wiele pozytywnych zmian :)

Awatar użytkownika
PsychoDoll
Wtajemniczony
Posty: 7
Rejestracja: 17 paź 2018, 17:14
Płeć: kobieta
Enneagram: 4

Re: Jak pokonaliście nieśmiałość?

Post autor: PsychoDoll » 26 paź 2018, 18:13

jasiojas pisze:
23 paź 2018, 17:46
Moj poziom niesmialosci w durzej mierze zalezy od ludzi z ktorymi obcuje. Jak trafie na ludzi wygadanych z ktorymi akurat czuje sie swobodnie to i niesmialosc mija ;) z kolei jak trafie na kogos kogo trzeba ciagnac za jezyk to czuje sie niekonfortowo
Mam dokładnie tak samo :D

Ale
Zagubiona dusza
Posty: 4
Rejestracja: 20 sie 2018, 21:47
Płeć: kobieta
MBTI: INFJ

Re: Jak pokonaliście nieśmiałość?

Post autor: Ale » 26 paź 2018, 18:26

Nieśmiałości nie udało mi się pokonać. Nadal jest obecna, co prawda powiedziałabym, że mniej natężona :) W pracy nie miałam problemu z kontaktem z niektórymi współpracownikami. Z czasem udawało mi się czuć lepiej przy większości, po kilku miesiącach mogłam wreszcie odezwać się do każdego bez najmniejszego problemu. Na początku było bardzo ciężko, teraz na spokojnie mogę żartować z innymi. Moja praca to też taki trochę team work, ponadto często muszę pisać maile do innych osób, spoza biura. Plus z najbliższymi współpracownikami mam bardzo dobry kontakt, co ułatwia mi bytowanie w korpo.
Poza pracą jest trochę ciężej, wszystko oczywiście zależy od osób z którymi akurat przebywam. Ostatnio zdarzyło mi się poznać pewną aż nachalną Ekstrawertyczkę (przez duże E). Przebywanie z nią w jednym pomieszczeniu (niestety, ale nie było większej ilości pomieszczeń) po kilku minutach przyprawiło mnie o ból głowy i zmęczenie. Na szczęście z czasem pojawiło się na imprezie więcej osób i mogłam odetchnąć przy innych.

Ani
Introwertyk
Posty: 77
Rejestracja: 02 gru 2015, 13:47
Płeć: kobieta
Enneagram: 5w4

Re: Jak pokonaliście nieśmiałość?

Post autor: Ani » 28 paź 2018, 17:27

Moj sposób na nieśmiałość to się jej nie wstydzić i zrobić z niej atut. Czasami za bardzo się stresuje i brakuje mi pewności siebie, ale z drugiej strony przecież to jest w jakimś stopniu urocze. Poza tym ludzie to rozumieją, to nie jest jakieś niezwykle unikalne uczucie, które tylko ty masz. Gorzej jak przez nieśmiałość rezygnujesz z czegoś, np. wstydze się do kogoś zagadać, więc nie zrobię kroku. Generalnie sama mam z tym problem, ale powiedziałabym: "walcz! nie poddawaj się!", a jak będzie niezręcznie to właśnie fajnie, można dodać trochę humoru i na koniec wyjdzie zabawna historia.

irekTki
Zagubiona dusza
Posty: 2
Rejestracja: 18 lis 2018, 23:55
Płeć: mężczyzna

Re: Jak pokonaliście nieśmiałość?

Post autor: irekTki » 19 lis 2018, 0:22

Oczywiście pozwolenie na to aby twoja zła natura wyszła na zewnątrz jest świetnym lekiem na niesmiałość. Zauważyłem natomiast coś ciekawego, fizjologiczna reakcja na pewne osoby, tzn wydaje ci sie że jesteś niepokonany i nagle ta osoba staje lub ma sie z tobą spotkać. Morale spada do zera, to jest straszne jak potrafimy niespodziewanie z potencjalnego tygrysa zejść do szarej myszki, okropne uczucie być tak załatwionym. To może być miłość, ale podejrzewam że też pewien lęk przed pewnymi osobami. To jest chyba nie do obrony, poradźcie.

Awatar użytkownika
Ena
Intronek
Posty: 41
Rejestracja: 29 gru 2017, 20:39
Płeć: kobieta
Enneagram: 4w5
Lokalizacja: Wrocław

Re: Jak pokonaliście nieśmiałość?

Post autor: Ena » 27 lis 2018, 20:04

irekTki pisze:
19 lis 2018, 0:22
Oczywiście pozwolenie na to aby twoja zła natura wyszła na zewnątrz jest świetnym lekiem na niesmiałość. Zauważyłem natomiast coś ciekawego, fizjologiczna reakcja na pewne osoby, tzn wydaje ci sie że jesteś niepokonany i nagle ta osoba staje lub ma sie z tobą spotkać. Morale spada do zera, to jest straszne jak potrafimy niespodziewanie z potencjalnego tygrysa zejść do szarej myszki, okropne uczucie być tak załatwionym. To może być miłość, ale podejrzewam że też pewien lęk przed pewnymi osobami. To jest chyba nie do obrony, poradźcie.
.
Wyzwolenie złej natury jest sposobem? Jestem ciekawa, czy to faktycznie działa, możliwie sprawdzę, chociaż nie wiem czy chcę się na to porywać. Z drugiej strony jest kwestia która tak utrudnia mi życie, że nie mogę jej już ignorować xd A jeśli chodzi o tę fizjologiczną reakcję - to u mnie trochę inaczej wygląda i w innym kontekście, ale albo zamieram w przerażeniu i czuję się absolutnie bezbronna i mam ochotę schować się i płakać, albo reaguję agresją (kontrolowaną i zimną jak lód). Lub wszystko na raz. Nie mam pojęcia czemu tak i skąd się to bierze. Gdybym wiedziała dlaczego, to by tak nie było.
"To jest chyba nie do obrony, poradźcie." Też chciałabym wiedzieć :|

ODPOWIEDZ