Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy

Dyskusje, pytania, rekomendacje dotyczące owoców kinematografii i telewizji (w tym internetowej).
Awatar użytkownika
rael
Intronek
Posty: 33
Rejestracja: 22 kwie 2018, 20:39
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 9w1
MBTI: INFP
Lokalizacja: Wrocław

Re: Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy

Post autor: rael » 28 paź 2018, 21:01

Introman24 pisze:
28 paź 2018, 19:26
Mi akurat się podobał, chociaż chętnie bym zobaczył również tą pierwotną wersję, może faktycznie była jeszcze lepsza.
Też jestem ciekaw oryginalnej wizji, ale pewnie prędko jej nie poznamy. Dla odmiany, słyszałem wiele dobrego na temat książki opartej na fabule filmu. Nie dość, że ma wiele nowych scen to kładzie większy nacisk na przedstawieniu motywacji bohaterów, przez co ci zapadają bardziej w pamięć. Jeszcze nie miałem jej okazji przeczytać, więc ciężko mi się do tego odnieść, ale mam ją w planach. Oceny na Goodreadsie są dość pozytywne.
Pewnie taki był zamysł. Szkoda tylko, że postanowili zrobić to w formie remake. Aczkolwiek plusem "Przebudzenia Mocy" było utrzymanie klimatu starej trylogii. Tylko że dałoby się to moim zdaniem zrobić bez przepisywania scenariusza "Nowej Nadziei" linijka po linijce, mogły pojawić się stare motywy, ale fabuła nie musiała toczyć się w ten sam sposób. Starkillera mogli sobie ze spokojem darować.
Pozytywem jest to, że filmy po Epizodzie IX raczej nie będą już tak bezwstydnie jechać na starych schematach. No i sam fakt, że to co zostało zapowiedziane ma być w założeniu osobnymi seriami, które mają swoich ludzi je nadzorujące daje nadzieje, że tym razem wszystko to będzie rozplanowane spójniej. Ciekaw jestem szczególnie tego nad czym pracują twórcy serialowej Gry o Tron.
Do tego Rose dostałą chyba najgorszą scenę we wszystkich filmach sagi. Pewnie gdyby nie to, dzisiaj nawet bym nie pamiętał, że jakaś Rose w ogóle była. Ale oprócz tego, że jest zbędną postacią w zbędnym wątku, tylko do tego źle napisaną. Chyba miała być personifikacją rebelii, a zwłaszcza jej najbardziej szlachetnych ideałów. Tylko że potem sama zaprzecza swoim wartościom i egoizm bierze górę, przez co o mało co rebelia nie zginęła i jakby drugą stroną dowodził Vader zamiast Kylo Rena i Huxa to z ruchu oporu nie byłoby co zbierać. Chociaż jak tak sobie myślę, to tak naprawdę głównym celem obecności Rose w sadze jest chyba to, żeby Finnowi nie było smutno po tym, jak Rey ostatecznie wybierze Kylo zamiast niego. Tylko że da się to zrobić spychając Rose na trzeci plan, jak Jar Jara w "Ataku klonów", ale kto wie, co wymyślą. Jakaś zmiana charakteru też będzie naciągana do granic możliwości.
Żeby było fair to Jar Jar potrafił namieszać nawet na trzecim planie. W końcu to on był tym, który wystąpił o nadanie dodatkowych uprawnień dla Palpatine'a. Obydwoje wiemy gdzie to doprowadziło Republikę :P Wydaje mi się, że Rose miała być nie tyle co personifikacją Rebelii, a bardziej taką motywacją dla Finna żeby znalazł w sobie poczucie obowiązku walki z First Orderem. Choć zgodzę się, że idea jest rzeczywiście podobna. Wątek Finna w Przebudzeniu Mocy był o jego drodze z samolubnego tchórza do kogoś kto dba o swoich przyjaciół. Rose miała mu pokazać, że bohaterowie nie dbają jedynie o swoich bliskich, ale walczą w słusznej sprawie o dobro ogółu. Jednak mogło to być przedstawione lepiej, cała scena jej "śmierci" była źle zrealizowana.
No, też tego nie zauważyłem, ale faktycznie, coś w tym jest :) Aczkolwiek ci dwaj pierwsi wszyscy musieli się uczyć i popełniali masę błędów po drodze, a Rey wszystko wychodzi bez większego wysiłku, jedynie Snoke ją był w stanie pokonać. Ale mam wrażenie, że jakby to ona stanęła do walki z Vaderem to by wygrała trzymając pierwszy raz miecz świetlny w życiu.
Nie wydaje mi się żeby była w stanie pokonać Vadera. Pamiętam, że jak oglądałem Przebudzenie Mocy za pierwszym razem to też się z tego śmiałem, ale potem zacząłem się zastanawiać. Kylo Ren był mistrzem Rycerzy Ren, ale jest jeszcze porywczym i niedoświadczonym młodziakiem, którego bardzo łatwo zirytować. Nie docenił jej i wpadając w gniew szybko stracił gardę. Wydaje mi się, że to było jednym z powodów czemu dostał od niej takie bęcki :D Swoją drogą skoro poprzedni miecz świetlny został zniszczony to ciekawi mnie czy jej nowy miecz świetlny zostanie zainspirowany laską, którą miała oryginalnie w Epizodzie VII. W sensie czy będzie przypominał ten dwustronny w stylu Dartha Maula.
No tak, postąpił jak Sith, jednak sam nie był Sithem, więc nie musiał czuć, że trzyma się ich tradycji. Możliwe, że u Rycerzy Ren panowały inne zasady, np. posłuszeństwo mistrzowi za wszelką cenę. Oby wrócili do tego wątku w IX epizodzie, bo to był chyba jeden z nielicznych kreatywnych pomysłów w nowych częściach, a szkoda, że go szło praktycznie nie zauważyć, a taka liczniejsza grupa użytkowników ciemnej strony to też byłoby coś nowego, jeśli chodzi o filmy. Szkoda, że nie zobaczymy raczej odrodzonego zakonu Jedni, a przynajmniej bez Luke na czele.
Wiele zależy od tego ile lat upłynie między wydarzeniami z Epizodu VIII i Epizodu IX. Rey jest w posiadaniu starych ksiąg Jedi, więc kto wie w jaki sposób je wykorzysta - zawsze może użyć je do zbudowania własnej grupy ludzi władających mocą. Choć ich umiejętności na pewno nie będą tak imponujące jak Rycerzy Ren. Mam jednak takie wrażenie, że ta grupa może i mogłaby w teorii przypominać Akademię Jedi, ale raczej nie będzie używać nazwy "Jedi", skoro Luke miał być ostatnim. Mark Hamill jest w obsadzie Epizodu IX, więc raczej pewne jest to, że powróci w formie ducha i będzie pomagał Rey (ewentualnie dręczył Kyla :D).
Raczej faktycznie film trafiłby tylko do fanów, ale mam wrażenie, że na ten film czekało o wiele więcej osób niż na film o młodym Hanie Solo. Chociaż też zainteresowanie nim byłoby większe, jakby do roli Hana powrócił Harrison Ford. Koniec końców "Łotr 1" mimo że opowiadał o zupełnie nowych postaciach zrobił dobre wrażenie i zarobił miliard dolarów. Dobry pomysł na film plus marketing mógłby zrobić sukces finansowy, chociaż raczej nie taki jak "Łotr" bo sporo osób zraziło się do marki i specjalnie nie szło do kina na "Solo" żeby Disney nie zarobił.
Coś w tym jest, temat filmu o Kenobim wraca jak bumerang, a sam Ewan McGregor wielokrotnie mówił, że jest chętny do powrotu w jego roli. Prędzej czy później pewnie się go doczekamy, Obi-Wan jest zbyt popularną postacią aby zmarnować potencjał na opowiedzenie historii o jego drodze z idealistycznego generała do Bena, którego poznaliśmy w Nowej Nadziei.

W przypadku Solo to moim zdaniem na jego klapę wpłynęła kumulacja wielu czynników. Lucasfilm popełnił błąd, że wydał film w maju zamiast w grudniu, który stał się już "standardową" datą dla nowych filmów. Te kilka miesięcy dałoby im więcej czasu na marketing, który przynajmniej w moim odczuciu nie był tak intensywny. Swoje robiły też opinie po Ostatnim Jedi i uczucie przesytu przez wydanie kolejnego filmu niecałe pół roku później. No i jak już sam wspomniałeś, prequel o młodym Hanie Solo był najmniej oczekiwanym spin-offem. Od samego początku pojawiały się głosy, że nikt nie chce poznawać historii bohatera, o którym wiedzieliśmy już tak wiele i obawy o jego jakość. Końcowy efekt to pokazał, było tam wiele wątków, które ograniczały się do swoistej checklisty - tu "uzyskuje" nazwisko Solo, tu poznaje Chewiego, tu poznaje Landa, tu zalicza lot nad Kessel, tu Sokół staje się gratem, itd. Mogłoby to być lepiej przemyślane.

Właśnie byłem zdziwiony tym, że nikt nie wpadł na pomysł żeby wykorzystać współczesną technologię aby odmłodzić Harrisona Forda tak żeby mógł zagrać Hana po raz ostatni. Ewentualnie wykorzystać jego twarz i mieć aktora, który go mocapował. Skoro udało im się już zrobić tak Tarkina i Leię, to odwzorowanie w ten sposób głównego bohatera spin-offu wydawałoby się interesującym wyzwaniem. I jak słusznie zauważyłeś na pewno przyciągnęłoby do kina więcej osób. Tak swoją drogą ktoś niedawno zrobił fajną przeróbkę, gdzie w miejsce twarzy aktora z filmu wklejono twarz Harrisona Forda. Efekt jest co najmniej interesujący.

https://www.youtube.com/watch?v=ANXucrz7Hjs

Introman24
Pobudzony intro
Posty: 151
Rejestracja: 19 wrz 2016, 21:23
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w6
Lokalizacja: gdzieś na planecie Ziemia

Re: Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy

Post autor: Introman24 » 29 paź 2018, 17:32

rael pisze:
28 paź 2018, 21:01
Też jestem ciekaw oryginalnej wizji, ale pewnie prędko jej nie poznamy.
Nie wyszła na DVD, to raczej jej nie poznamy. A szkoda, bo mogliby ją wypuścić np. na YouTube, zawsze trochę więcej dolarów by im wpadło do kieszeni.
Pozytywem jest to, że filmy po Epizodzie IX raczej nie będą już tak bezwstydnie jechać na starych schematach.
No właśnie nie wiadomo. Kluczowe będzie zakończenie, a tutaj można spodziewać się wszystkiego. Być może skoro w planach są kolejne epizody, to nie wykluczałbym, że tym razem zwycięży First Order. Oczywiście wygra po to, by przegrać w kolejnej trylogii, więc pewnie komuś z rebelii uda się uciec. Chociaż czy następne trylogie w ogóle powstaną, to będzie głównie zależeć od tego, ile zarobi IX część. A tutaj może wcale nie być tak łatwo o dobry wynik. Masa ludzi zraziła się do wszystkiego co wychodzi spod ręki Disney, i nie zdziwiłbym się, jakby część fanów postanowiła zbojkotować ten film, a im gorsze opinie będą, tym większa jest szansa porażki. Widziałem komentarze pod artykułami o słabych wynikach "Solo" mówiące coś o zwycięstwie, a że to jest kolejna część, w której pojawią się hejtowane postacie, pokusa bojkotu i zemsty fanów może być jeszcze większa. A do tego myślę, że mimo wszystko wbrew woli Disneya dyskusja o nowych częściach zeszła również na mocno polityczne tematy i w prawicowych kręgach zostały one uznane za politycznie poprawny nośnik lewacko-famisnistycznej propagandy, więc przynajmniej część prawicy w USA i reszcie zachodniego świata może dołączyć do zawiedzionych fanów i ucierpi na tym wynik finansowy filmu. A nie odbiją sobie tego wyniku w Chinach, gdzie seria kompletnie się nie sprzedaje. Wątpię, by IX część zarobiła miliard, chociaż może tym razem Disney pozytywnie mnie zaskoczy.
Żeby było fair to Jar Jar potrafił namieszać nawet na trzecim planie. W końcu to on był tym, który wystąpił o nadanie dodatkowych uprawnień dla Palpatine'a. Obydwoje wiemy gdzie to doprowadziło Republikę :P Wydaje mi się, że Rose miała być nie tyle co personifikacją Rebelii, a bardziej taką motywacją dla Finna żeby znalazł w sobie poczucie obowiązku walki z First Orderem.


O tak i Rose też może tutaj namieszać, ale niewykluczone, że o pojawi się parę scen o wielkiej miłości z Finnem i to na tyle. Ja Rose odebrałem jako przyszłą pocieszycielkę Finna, by nie płakał, jak Rey złamie mu serce i będzie z Kylo plus idealistkę, mającą pokazywać wszystkim, głównie najmłodszym widzom sagi, jaka to rebelia jest dobra a First Order zły i co jest dobre a co złe i to w taki nachalny wręcz sposób. No i plus jeszcze po to, by widownia krajów azjatyckich mogła się utożsamiać z jakąś postacią wyglądającą podobnie do nich.
Wątek Finna w Przebudzeniu Mocy był o jego drodze z samolubnego tchórza do kogoś kto dba o swoich przyjaciół. Rose miała mu pokazać, że bohaterowie nie dbają jedynie o swoich bliskich, ale walczą w słusznej sprawie o dobro ogółu. Jednak mogło to być przedstawione lepiej, cała scena jej "śmierci" była źle zrealizowana.
Nie nazwałbym Finna tchórzem. Sam fakt na to, że zdecydował się zwiać z takiej grupy jak First Order uwalniając do tego Poe z niewoli wymagał odwagi przewyższającej zwykłego śmiertelnika. Zwłaszcza jeśli pomyśli się o tym, że na pewno podczas szkolenia wyprano mu umysł. Dlatego też później to że waha się stanąć do walki czyni go wiarygodną postacią - na pewno podczas szkoleń wmówiono mu, że First Order jest niezwyciężony, pokona każdego, a jeszcze do tego pewnie się orientował, jaka jest moc Starkillera, więc mógł się ich obawiać i nie wierzyć w zwycięstwo nad nimi, poza tym mógł być zżyty z towarzyszami broni i perspektywa tego, że będzie musiał ich zabijać mogła być dla niego na początku przerażająca.

Natomiast Rose - też sądzę, że miała to być jej rola w filmie i tak była pisana. Tylko że koniec końców stawia dobro swoich bliskich ponad Ruch Oporu i resztę galaktyki. A niech sobie rebelianckie ścierwa giną, ważne by mój Finn ocalał :)

W sumie to fajne by było, jakby Rose w kolejnej części okazała się być agentką First Order sabotującą Ruch Oporu :) Ale z racji wątku jej siostry wydaje mi się to niestety niemożliwe.
Nie wydaje mi się żeby była w stanie pokonać Vadera. Pamiętam, że jak oglądałem Przebudzenie Mocy za pierwszym razem to też się z tego śmiałem, ale potem zacząłem się zastanawiać. Kylo Ren był mistrzem Rycerzy Ren, ale jest jeszcze porywczym i niedoświadczonym młodziakiem, którego bardzo łatwo zirytować. Nie docenił jej i wpadając w gniew szybko stracił gardę.
Wygraną nad Kylo da się wytłumaczyć, ale później pokonuje Luke'a a potem kilkunastu gwardzistów Snoke'a, którzy na pewno szkolili się w walce dłużej niż ona.
Swoją drogą skoro poprzedni miecz świetlny został zniszczony to ciekawi mnie czy jej nowy miecz świetlny zostanie zainspirowany laską, którą miała oryginalnie w Epizodzie VII.
To byłoby ciekawe, ale nie wiadomo, czy ktoś w Disney na to wpadnie.
Wiele zależy od tego ile lat upłynie między wydarzeniami z Epizodu VIII i Epizodu IX. Rey jest w posiadaniu starych ksiąg Jedi, więc kto wie w jaki sposób je wykorzysta - zawsze może użyć je do zbudowania własnej grupy ludzi władających mocą. Choć ich umiejętności na pewno nie będą tak imponujące jak Rycerzy Ren. Mam jednak takie wrażenie, że ta grupa może i mogłaby w teorii przypominać Akademię Jedi, ale raczej nie będzie używać nazwy "Jedi", skoro Luke miał być ostatnim. Mark Hamill jest w obsadzie Epizodu IX, więc raczej pewne jest to, że powróci w formie ducha i będzie pomagał Rey (ewentualnie dręczył Kyla :D).
No właśnie teoretycznie akcja może rozgrywać się parę lat do przodu. Zresztą, tak było do tej pory w Gwiezdnych Wojnach, że każda kolejna część rozgrywała się zawsze przynajmniej rok po poprzedniej. Tutaj Abrams trochę namieszał zakończeniem "Przebudzenia mocy". Luke się pewnie pojawi, natomiast ja wolałbym widzieć go jako żyjącą postać. A najlepiej jakby zakon istniał i miał się dobrze, nawet po buncie Kylo. Tutaj jacyś uczniowie Rey pewnie się pojawią. Natomiast co do Rycerzy Ren nie byłbym do końca pewien.
Coś w tym jest, temat filmu o Kenobim wraca jak bumerang, a sam Ewan McGregor wielokrotnie mówił, że jest chętny do powrotu w jego roli. Prędzej czy później pewnie się go doczekamy, Obi-Wan jest zbyt popularną postacią aby zmarnować potencjał na opowiedzenie historii o jego drodze z idealistycznego generała do Bena, którego poznaliśmy w Nowej Nadziei.
No właśnie to jest dziwne, że tyle osób pisze, że czeka na ten film, a Disney jak na złość nie chce go robić. W ogóle polityka Disneya wobec fanów jest bardzo dziwna i pod pewnymi względami samobójcza, bo zraża do siebie coraz większe grupy fanów. Chcecie filmu o Obi-Wanie? To go nie dostaniecie.
W przypadku Solo to moim zdaniem na jego klapę wpłynęła kumulacja wielu czynników. Lucasfilm popełnił błąd, że wydał film w maju zamiast w grudniu, który stał się już "standardową" datą dla nowych filmów. Te kilka miesięcy dałoby im więcej czasu na marketing, który przynajmniej w moim odczuciu nie był tak intensywny. Swoje robiły też opinie po Ostatnim Jedi i uczucie przesytu przez wydanie kolejnego filmu niecałe pół roku później.
Przy czym ten ostatni powód wydaje mi się kluczowy. Aczkolwiek nie mogę też tego jednoznacznie stwierdzić, bo inne czynniki też na to się złożyły w tym ten brak reklamy, jak również średni poziom filmu. Tak dzięki pozytywnej reakcji mógłby koniec końców zarobić na siebie - w końcu "Jumanji" na które raczej nikt nie czekał zdołało zarobić kilkaset milionów walcząc z "Ostatnim Jedi", zaś "Łotr" zarobił miliard, będąc skierowanym raczej głównie do fanów niż masowego widza.
Właśnie byłem zdziwiony tym, że nikt nie wpadł na pomysł żeby wykorzystać współczesną technologię aby odmłodzić Harrisona Forda tak żeby mógł zagrać Hana po raz ostatni. Ewentualnie wykorzystać jego twarz i mieć aktora, który go mocapował. Skoro udało im się już zrobić tak Tarkina i Leię, to odwzorowanie w ten sposób głównego bohatera spin-offu wydawałoby się interesującym wyzwaniem.
Tylko problemem jest to, że Harrison Ford już w latach 80. nie chciał grać Hana Solo i zgodził się wystąpić w "Przebudzeniu" pod warunkiem, że jego bohater zginie raz na zawsze. Komputerowa wersja mogłaby nie wypalić, zwłaszcza w scenach akcji. Tak w ogóle jak już koniecznie chcieli nakręcić film o Hanie Solo, to lepszym pomysłem byłoby pokazanie starego Hana po tym, jak Kylo się zbuntował, a Han wrócił do przemytu. Nie dość, że nie trzeba by było szukać nowego aktora, to mona by jeszcze powiedzieć coś więcej o Snoke'u, First Orderze i losach galaktyki po bitwie o Endor. Ale z racji uporu Harrisona było to nierealne.

Awatar użytkownika
rael
Intronek
Posty: 33
Rejestracja: 22 kwie 2018, 20:39
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 9w1
MBTI: INFP
Lokalizacja: Wrocław

Re: Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy

Post autor: rael » 30 paź 2018, 14:12

Introman24 pisze:
29 paź 2018, 17:32
Nie wyszła na DVD, to raczej jej nie poznamy. A szkoda, bo mogliby ją wypuścić np. na YouTube, zawsze trochę więcej dolarów by im wpadło do kieszeni.
Nie liczyłbym na kompletny film, w końcu wiele efektów specjalnych pewnie nie było ukończone. Ale kto wie, może kiedyś zorganizują jakiś panel, gdzie powiedzą coś więcej, ewentualnie wydadzą jakiś komiks odzwierciedlający oryginalną wizję. Lucafilm robił już takie rzeczy w przeszłości, np. wypuścili niezrealizowane arce The Clone Wars, czy nawet wydali komiks z oryginalną wizją Lucasa na Nową Nadzieję, kiedy było to znane jako "The Star Wars". Fajna sprawa, choć ta pierwotna idea raczej by mnie nie przyciągnęła do tej marki jak finalny efekt :P
No właśnie nie wiadomo. Kluczowe będzie zakończenie, a tutaj można spodziewać się wszystkiego. Być może skoro w planach są kolejne epizody, to nie wykluczałbym, że tym razem zwycięży First Order. Oczywiście wygra po to, by przegrać w kolejnej trylogii, więc pewnie komuś z rebelii uda się uciec. Chociaż czy następne trylogie w ogóle powstaną, to będzie głównie zależeć od tego, ile zarobi IX część. A tutaj może wcale nie być tak łatwo o dobry wynik. Masa ludzi zraziła się do wszystkiego co wychodzi spod ręki Disney, i nie zdziwiłbym się, jakby część fanów postanowiła zbojkotować ten film, a im gorsze opinie będą, tym większa jest szansa porażki. Widziałem komentarze pod artykułami o słabych wynikach "Solo" mówiące coś o zwycięstwie, a że to jest kolejna część, w której pojawią się hejtowane postacie, pokusa bojkotu i zemsty fanów może być jeszcze większa. A do tego myślę, że mimo wszystko wbrew woli Disneya dyskusja o nowych częściach zeszła również na mocno polityczne tematy i w prawicowych kręgach zostały one uznane za politycznie poprawny nośnik lewacko-famisnistycznej propagandy, więc przynajmniej część prawicy w USA i reszcie zachodniego świata może dołączyć do zawiedzionych fanów i ucierpi na tym wynik finansowy filmu. A nie odbiją sobie tego wyniku w Chinach, gdzie seria kompletnie się nie sprzedaje. Wątpię, by IX część zarobiła miliard, chociaż może tym razem Disney pozytywnie mnie zaskoczy.
Wydaje mi się, że po Epizodzie IX mogą się zdecydować otworzyć markę na nowe ery. Gdzieś nawet czytałem, że Epizod IX ma być ostatnim filmem o Skywalkerach. Kolejne filmy mogą być własnymi seriami, które są osadzone w innych erach, opowiadające o zupełnie innych zakątkach galaktyki. I takie podejście podobałoby mi się najbardziej. Co do komentarzy w internecie, to nie powinieneś się tym aż tak sugerować. Ostatnio okazało się, że Ostatni Jedi był jednym z najlepiej sprzedających się Blu-rayów w tym roku, zostawiając w tyle Black Panthera czy właśnie Jumanji. Więc nie jest tak źle jak na "najgorszy film SW ever" :) Na pewno znajdą się ludzie co będą bojkotowali kolejne filmy, ale w rzeczywistości to będzie jakiś niewielki odsetek od całej potencjalnej widowni. W końcu nawet jeśli komuś ten film się nie spodobał, nie musi to oznaczać, że odpuści sobie kolejne filmy.
O tak i Rose też może tutaj namieszać, ale niewykluczone, że o pojawi się parę scen o wielkiej miłości z Finnem i to na tyle. Ja Rose odebrałem jako przyszłą pocieszycielkę Finna, by nie płakał, jak Rey złamie mu serce i będzie z Kylo plus idealistkę, mającą pokazywać wszystkim, głównie najmłodszym widzom sagi, jaka to rebelia jest dobra a First Order zły i co jest dobre a co złe i to w taki nachalny wręcz sposób. No i plus jeszcze po to, by widownia krajów azjatyckich mogła się utożsamiać z jakąś postacią wyglądającą podobnie do nich.

Z tego co pamiętam Rose była mechanikiem, to dobrą rolą dla niej byłoby zrobienie z niego jakiegoś speca, który wyposaży Ruch Oporu w pojazdy, które przydadzą się im w późniejszej walce z First Order. Wątek miłosny powinien zostać odsunięty na bok, ewentualnie zrobiony w taki sposób żeby miał sens. W przypadku tego jak ona wyznała swoje uczucia Finnowi w Ostatnim Jedi, to nawet sam Finn miał taką minę jakby był w ciężkim szoku i zażenowany tym co tam się wyprawia :P
Nie nazwałbym Finna tchórzem. Sam fakt na to, że zdecydował się zwiać z takiej grupy jak First Order uwalniając do tego Poe z niewoli wymagał odwagi przewyższającej zwykłego śmiertelnika. Zwłaszcza jeśli pomyśli się o tym, że na pewno podczas szkolenia wyprano mu umysł. Dlatego też później to że waha się stanąć do walki czyni go wiarygodną postacią - na pewno podczas szkoleń wmówiono mu, że First Order jest niezwyciężony, pokona każdego, a jeszcze do tego pewnie się orientował, jaka jest moc Starkillera, więc mógł się ich obawiać i nie wierzyć w zwycięstwo nad nimi, poza tym mógł być zżyty z towarzyszami broni i perspektywa tego, że będzie musiał ich zabijać mogła być dla niego na początku przerażająca.
Po zastanowieniu się, użyłem złego słowa. Bardziej miałem na myśli egoistę, który myśli o sobie, ale nie widzi sensu w poświęceniu się dla innych. Finn uwolnił Poe'a nie dlatego, że chciał mu pomóc, tylko dlatego że chciał się stamtąd wydostać, a Poe był jego biletem na opuszczenie służby. Pamiętam, że była mowa o tym że on uciekał od First Order dlatego, że był świadom do czego są oni zdolni i jakie są ich plany. Przebudzenie Mocy, jak i Ostatni Jedi pokazywały drogę Finna z gościa, który chce uciec do bohatera, który jest gotów poświęcić się w walce o sprawę. I masz rację, większość szturmowców z First Order było szkolone od dziecka, co było chyba nawet mówione w filmie. Finn pewnie nie był wyjątkiem.
W sumie to fajne by było, jakby Rose w kolejnej części okazała się być agentką First Order sabotującą Ruch Oporu :) Ale z racji wątku jej siostry wydaje mi się to niestety niemożliwe.
A co do Rose i bycia agentką, to ja sądzę że będzie w drugą stronę. Dowiemy się, że Hux współpracuje z Ruchem Oporu i robi to tylko po to aby rozwalić Kylo Rena od wewnątrz :P
Wygraną nad Kylo da się wytłumaczyć, ale później pokonuje Luke'a a potem kilkunastu gwardzistów Snoke'a, którzy na pewno szkolili się w walce dłużej niż ona.
Żeby było fair, to ona umiała całkiem nieźle walczyć tą swoją włócznią, więc doświadczenie jako taka miała. Choć masz rację, jej umiejętności rozwijały się zbyt szybko.
To byłoby ciekawe, ale nie wiadomo, czy ktoś w Disney na to wpadnie.
To nie są decyzje Disney'a, a Lucasfilmu. Wszystkie firmy należące do Disney'a - Pixar, Marvel Studios czy Lucasfilm wbrew pozorom mają sporą swobodę twórczą w tym co robią. Na dobrą sprawę ma to sens. Dopóki marki się sprzedają, to nikt się w to nie miesza :P
No właśnie to jest dziwne, że tyle osób pisze, że czeka na ten film, a Disney jak na złość nie chce go robić. W ogóle polityka Disneya wobec fanów jest bardzo dziwna i pod pewnymi względami samobójcza, bo zraża do siebie coraz większe grupy fanów. Chcecie filmu o Obi-Wanie? To go nie dostaniecie.
Nie wydaje mi się żeby to była kwestia złośliwości. Wydaje mi się, że bardziej brakuje im jakiegoś sensownego planu na ten film. Pewnie prędzej czy później znajdzie się jakiś reżyser, który podsunie im pomysł, jaki zapewni mu zielone światło.
Przy czym ten ostatni powód wydaje mi się kluczowy. Aczkolwiek nie mogę też tego jednoznacznie stwierdzić, bo inne czynniki też na to się złożyły w tym ten brak reklamy, jak również średni poziom filmu. Tak dzięki pozytywnej reakcji mógłby koniec końców zarobić na siebie - w końcu "Jumanji" na które raczej nikt nie czekał zdołało zarobić kilkaset milionów walcząc z "Ostatnim Jedi", zaś "Łotr" zarobił miliard, będąc skierowanym raczej głównie do fanów niż masowego widza.
Zgadzam się, pierwsze recenzje, jak i same zwiastuny Solo nie robiły większego wrażenia i na pewno miały też wpływ na mniejszą widownię. W przypadku filmu o Hanie między EVI a EVII to raczej nie było kwestią uporu Forda. Gdzieś czytałem, że prequel o Hanie był czymś na czym bardzo zależało jego scenarzyście, Lawrence'owi Kasdanowi i dostał on pełną swobodę na opowiedzenie historii jaką chciał. I z tego co pamiętam, to ponoć scenariusz nie uległ większej zmianie od swojej oryginalnej wersji. Mogę być w błędzie, ale klapa finansowa Solo była powiązana z Ostatnim Jedi w niewielkim zakresie. Moim zdaniem to kumulacja wielu złych decyzji, małego zainteresowania widzów i kontrowersji wokół produkcji tego filmu.
Tylko problemem jest to, że Harrison Ford już w latach 80. nie chciał grać Hana Solo i zgodził się wystąpić w "Przebudzeniu" pod warunkiem, że jego bohater zginie raz na zawsze. Komputerowa wersja mogłaby nie wypalić, zwłaszcza w scenach akcji. Tak w ogóle jak już koniecznie chcieli nakręcić film o Hanie Solo, to lepszym pomysłem byłoby pokazanie starego Hana po tym, jak Kylo się zbuntował, a Han wrócił do przemytu. Nie dość, że nie trzeba by było szukać nowego aktora, to mona by jeszcze powiedzieć coś więcej o Snoke'u, First Orderze i losach galaktyki po bitwie o Endor. Ale z racji uporu Harrisona było to nierealne.
Jestem tego świadom :) Pamiętam nawet, że Ford nie chciał grać Hana już w Imperium kontratakuje. Zresztą scena z zamrożeniem go w karbonicie była właśnie po to gdyby Lucasowi nie udało się go namówić na ponowny występ w Powrocie Jedi. Dlatego myślałem bardziej o komputerowym nałożeniu jego twarzy. Ludzie z ILM ponoć lubią tego typu wyzwania, więc moim zdaniem wydawałoby się to sensownym rozwinięciem pomysłu z cyfrowym odwzorowaniem Tarkina i Leii w Rogue One.

Introman24
Pobudzony intro
Posty: 151
Rejestracja: 19 wrz 2016, 21:23
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w6
Lokalizacja: gdzieś na planecie Ziemia

Re: Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy

Post autor: Introman24 » 01 lis 2018, 0:29

rael pisze:
30 paź 2018, 14:12
Nie liczyłbym na kompletny film, w końcu wiele efektów specjalnych pewnie nie było ukończone.
Jak robili pokaz testowy, to raczej chyba puścili całą wersję, a efekty, o ile nie było wielkich zmian w fabule można by dodać z oryginalnej.
Wydaje mi się, że po Epizodzie IX mogą się zdecydować otworzyć markę na nowe ery. Gdzieś nawet czytałem, że Epizod IX ma być ostatnim filmem o Skywalkerach. Kolejne filmy mogą być własnymi seriami, które są osadzone w innych erach, opowiadające o zupełnie innych zakątkach galaktyki. I takie podejście podobałoby mi się najbardziej
Najlepiej byłoby, jakby podeszli do tego w ten sposób i robili spin-offy typu "Łotr 1", z tym, że niekoniecznie tylko o czasach Imperium, mogliby poruszyć czasy Starej Republiki, Dartha Bane albo walki Jedi z Sithami tysiące lat przed akcją starej trylogii.
Z tego co pamiętam Rose była mechanikiem, to dobrą rolą dla niej byłoby zrobienie z niego jakiegoś speca, który wyposaży Ruch Oporu w pojazdy, które przydadzą się im w późniejszej walce z First Order. Wątek miłosny powinien zostać odsunięty na bok, ewentualnie zrobiony w taki sposób żeby miał sens. W przypadku tego jak ona wyznała swoje uczucia Finnowi w Ostatnim Jedi, to nawet sam Finn miał taką minę jakby był w ciężkim szoku i zażenowany tym co tam się wyprawia :P
Bo to była najgorsza scena w całym filmie. Sam wątek miłości Finna i Rose by nie raził, gdyby nie to, jak został pokazany, a zwłaszcza, że pojawił się tak znikąd. W ogóle mam wrażenie, że ktoś pisał ten scenariusz, a potem doszedł do wniosku, że za mało jest w nim zwrotów akcji, więc postanowił je dopisać i potem nie przeczytał tego drugi raz by zastanowić się, czy to ma sens. Natomiast zrobienie z Rose rebelianckiego Q to nie do końca dobry pomysł - raczej była zwykłym mechanikiem na statku, bez jakiegoś większego talentu i nawet jakby akcja działa się parę lat później, to byłoby to trochę naciągane.
Po zastanowieniu się, użyłem złego słowa. Bardziej miałem na myśli egoistę, który myśli o sobie, ale nie widzi sensu w poświęceniu się dla innych. Finn uwolnił Poe'a nie dlatego, że chciał mu pomóc, tylko dlatego że chciał się stamtąd wydostać, a Poe był jego biletem na opuszczenie służby. Pamiętam, że była mowa o tym że on uciekał od First Order dlatego, że był świadom do czego są oni zdolni i jakie są ich plany. Przebudzenie Mocy, jak i Ostatni Jedi pokazywały drogę Finna z gościa, który chce uciec do bohatera, który jest gotów poświęcić się w walce o sprawę. I masz rację, większość szturmowców z First Order było szkolone od dziecka, co było chyba nawet mówione w filmie. Finn pewnie nie był wyjątkiem.
Finn chciał opuścić First Order bo zdał sobie sprawę z tego, co czyni ta organizacja, nie z tchórzostwa czy dlatego, że mu się znudziło. Może już wcześniej miał wątpliwości co do słuszności celu i wiedział, że mordowanie cywilów, którzy nic mu nie zrobili jest złe, Poe zaś miał go zaprowadzić do Ruchu Oporu, do którego zapewne Finn by dołączył. Później, kiedy myślał, że Poe nie żyje, cały plan mu się posypał i nic dziwnego, że robił to co robił. Tym bardziej, że najważniejsza dla niego stała się Rey. Poza tym od dziecka zapewne nie miał kontaktu z nikim poza ludźmi z First Order i ewentualnie mordowanymi wieśniakami, więc mógł się w tym wszystkim zwyczajnie pogubić.
A co do Rose i bycia agentką, to ja sądzę że będzie w drugą stronę. Dowiemy się, że Hux współpracuje z Ruchem Oporu i robi to tylko po to aby rozwalić Kylo Rena od wewnątrz :P
To by było dobre :) I wiele wyjaśniało :) Od razu bym podniósł trochę ocenę "Last Jedi".
Ostatnio okazało się, że Ostatni Jedi był jednym z najlepiej sprzedających się Blu-rayów w tym roku, zostawiając w tyle Black Panthera czy właśnie Jumanji. Więc nie jest tak źle jak na "najgorszy film SW ever" :) Na pewno znajdą się ludzie co będą bojkotowali kolejne filmy, ale w rzeczywistości to będzie jakiś niewielki odsetek od całej potencjalnej widowni. W końcu nawet jeśli komuś ten film się nie spodobał, nie musi to oznaczać, że odpuści sobie kolejne filmy.
I z tego co pamiętam, to ponoć scenariusz nie uległ większej zmianie od swojej oryginalnej wersji. Mogę być w błędzie, ale klapa finansowa Solo była powiązana z Ostatnim Jedi w niewielkim zakresie. Moim zdaniem to kumulacja wielu złych decyzji, małego zainteresowania widzów i kontrowersji wokół produkcji tego filmu.
Pewnie sporo malkontentów do kina się jednak wybierze, chociaż wcześniej będzie pisać, że nie pójdzie. Że masa ludzi pójdzie niezależnie od wszystkiego i film na siebie zarobi to jest również pewne. Ale to, jaki wynik osiągnie i czy narzekające osoby pójdą do kin, zależy głównie od tego, jakie opinie pojawią się w pierwszych dniach po premierze. Jeśli negatywne, a co gorsze takie, że film jest podobny do "Last Jedi", to może nie być miliarda i chociaż nie ma opcji, by film się nie zwrócił, to nawet wynik powiedzmy 800 milionów dolarów będzie porażką. Zwłaszcza, jak się to porówna z "Przebudzeniem Mocy", które zrobiło 2 miliardy. "Ostatni Jedi" zarobił 1 miliard 300 milionów - też bardzo dużo i chociaż nie miał szans na dobicie do 2 miliardów, to przy lepszych opiniach spokojnie mógł dobić nawet do 1,5 miliarda, a może trochę więcej. W Chinach zaliczył np. 90% spadek widowni po pierwszym tygodniu i koniec końców zarobił 20 milionów mniej niż "Łotr 1". I chociaż część osób była zawiedziona już po "Przebudzeniu", to to jednak było nic przy kolejnym epizodzie, a tutaj już posypały się takie gromy, że niektórzy posunęli się nawet do grożenia śmiercią Johnsonowi, hejtowali Tran, że usunęła konto na Instagramie a do tego pojawiały się różne petycje o usunięcie tego filmu z kanonu lub nakręcenie od nowa. Powstał podział wśród widowni, a co gorsze dla Disneya, to przynajmniej z tego co widzę to im więksi fani sagi tym większe rozczarowanie filmem. Chociaż oczywiście są wyjątki. I stąd zły wynik finansowy "Solo" - część fanów, a to głównie do nich był kierowany ten film, postanowiła nie pójść na złość Disneyowi, inni zaś może i by się wybrali, ale woleli nie ryzykować straty pieniędzy i wybrali inne filmy. Ale myślę, że nawet w tym złym terminie "Solo" gdyby wyszedł przed "Ostatnim Jedi" mógłby zarobić przynajmniej te pół miliarda, a z lepszym marketingiem nawet i 600-700. Niemniej sprawa nie jest stracona, dużo zleży od newsów z produkcji i pierwszych opinii po premierze.
Jestem tego świadom :) Pamiętam nawet, że Ford nie chciał grać Hana już w Imperium kontratakuje. Zresztą scena z zamrożeniem go w karbonicie była właśnie po to gdyby Lucasowi nie udało się go namówić na ponowny występ w Powrocie Jedi. Dlatego myślałem bardziej o komputerowym nałożeniu jego twarzy. Ludzie z ILM ponoć lubią tego typu wyzwania, więc moim zdaniem wydawałoby się to sensownym rozwinięciem pomysłu z cyfrowym odwzorowaniem Tarkina i Leii w Rogue One.
Pomysł dobry, tylko że co do Tarkina i Lei to też były mieszane opinie, według niektórych ich cyfrowe odtworzenie na ekranie wypadło sztucznie. Mi akurat nie przeszkadzało. Tutaj jednak twórcy mieliby problem, bo o wiele więcej dłuższych scen, plus dynamiczne sceny akcji - byłoby to trudne chociaż nie niewykonalne. Może za kilka lat, jak ta technika rozwinie się jeszcze bardziej ktoś wpadnie na ten pomysł.

Awatar użytkownika
rael
Intronek
Posty: 33
Rejestracja: 22 kwie 2018, 20:39
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 9w1
MBTI: INFP
Lokalizacja: Wrocław

Re: Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy

Post autor: rael » 05 lis 2018, 22:35

Introman24 pisze:
01 lis 2018, 0:29
Jak robili pokaz testowy, to raczej chyba puścili całą wersję, a efekty, o ile nie było wielkich zmian w fabule można by dodać z oryginalnej.
Wiele pokazów testowych jest robione w wersjach, które nie są w pełni ukończone. Wiesz, z brakującymi efektami specjalnymi, niedokończonym montażem, itd. Bardziej są one robione po to żeby wybadać opinie na temat gry aktorów i pomysłów na scenariusz niż jakości efektów specjalnych. Jak znam życie, to pokazy Łotra 1 pewnie od tego nie odbiegały.
Najlepiej byłoby, jakby podeszli do tego w ten sposób i robili spin-offy typu "Łotr 1", z tym, że niekoniecznie tylko o czasach Imperium, mogliby poruszyć czasy Starej Republiki, Dartha Bane albo walki Jedi z Sithami tysiące lat przed akcją starej trylogii.

Słyszałem wiele dobrego o Darthie Banie, ale nie miałem okazji tego przeczytać. Cały czas czeka na półeczce do przeczytania :P W każdym razie, zgadzam się w pełni. Stara Republika byłaby świetnym miejscem akcji na nową serię filmów. Chętnie zobaczyłbym też jakiś film o kryminalnym półświatku z Coruscant. Do dzisiaj żałuję, że Lucasowi nie udało się zrealizować jego pomysłu na serial Underworld i grę osadzoną na poziomie 1313.
Bo to była najgorsza scena w całym filmie. Sam wątek miłości Finna i Rose by nie raził, gdyby nie to, jak został pokazany, a zwłaszcza, że pojawił się tak znikąd. W ogóle mam wrażenie, że ktoś pisał ten scenariusz, a potem doszedł do wniosku, że za mało jest w nim zwrotów akcji, więc postanowił je dopisać i potem nie przeczytał tego drugi raz by zastanowić się, czy to ma sens. Natomiast zrobienie z Rose rebelianckiego Q to nie do końca dobry pomysł - raczej była zwykłym mechanikiem na statku, bez jakiegoś większego talentu i nawet jakby akcja działa się parę lat później, to byłoby to trochę naciągane.
Każdy z czasem się rozwija. Nie myślałem o tym żeby była "czarodziejką" na miarę Q, tylko bardziej osobą, która jest lepiej zorientowana w tym co robi, jest za to ceniona wśród pozostałych i czuje, że ma swoje miejsce w Ruchu Oporu :)
Finn chciał opuścić First Order bo zdał sobie sprawę z tego, co czyni ta organizacja, nie z tchórzostwa czy dlatego, że mu się znudziło. Może już wcześniej miał wątpliwości co do słuszności celu i wiedział, że mordowanie cywilów, którzy nic mu nie zrobili jest złe, Poe zaś miał go zaprowadzić do Ruchu Oporu, do którego zapewne Finn by dołączył. Później, kiedy myślał, że Poe nie żyje, cały plan mu się posypał i nic dziwnego, że robił to co robił. Tym bardziej, że najważniejsza dla niego stała się Rey. Poza tym od dziecka zapewne nie miał kontaktu z nikim poza ludźmi z First Order i ewentualnie mordowanymi wieśniakami, więc mógł się w tym wszystkim zwyczajnie pogubić.
Oj, źle mnie zrozumiałeś. Z tym tchórzostwem to chodziło mi o jego brak poczucia obowiązku do walki z First Order, po opuszczeniu jego szeregów. Nie miałem nawet na myśli w kontekście jego dezercji, akurat moim zdaniem to było bardzo odważne z jego strony.
To by było dobre :) I wiele wyjaśniało :) Od razu bym podniósł trochę ocenę "Last Jedi".
Pewnie nowy film będzie miał wiele takich retconów, choć akurat ten pomysł mi się też podoba. Nie wiem czy widziałeś gdzieś pojawiła się plotka, że ponoć w Epizodzie IX ma się pojawić młody Sidious. Czyżby szykowali retrospekcje z Darthem Plagueisem? To byłoby trochę dziwne jakby teraz zdecydowali, że Snoke to jednak Plagueis.
Pewnie sporo malkontentów do kina się jednak wybierze, chociaż wcześniej będzie pisać, że nie pójdzie. Że masa ludzi pójdzie niezależnie od wszystkiego i film na siebie zarobi to jest również pewne. Ale to, jaki wynik osiągnie i czy narzekające osoby pójdą do kin, zależy głównie od tego, jakie opinie pojawią się w pierwszych dniach po premierze. Jeśli negatywne, a co gorsze takie, że film jest podobny do "Last Jedi", to może nie być miliarda i chociaż nie ma opcji, by film się nie zwrócił, to nawet wynik powiedzmy 800 milionów dolarów będzie porażką. Zwłaszcza, jak się to porówna z "Przebudzeniem Mocy", które zrobiło 2 miliardy. "Ostatni Jedi" zarobił 1 miliard 300 milionów - też bardzo dużo i chociaż nie miał szans na dobicie do 2 miliardów, to przy lepszych opiniach spokojnie mógł dobić nawet do 1,5 miliarda, a może trochę więcej. W Chinach zaliczył np. 90% spadek widowni po pierwszym tygodniu i koniec końców zarobił 20 milionów mniej niż "Łotr 1". I chociaż część osób była zawiedziona już po "Przebudzeniu", to to jednak było nic przy kolejnym epizodzie, a tutaj już posypały się takie gromy, że niektórzy posunęli się nawet do grożenia śmiercią Johnsonowi, hejtowali Tran, że usunęła konto na Instagramie a do tego pojawiały się różne petycje o usunięcie tego filmu z kanonu lub nakręcenie od nowa. Powstał podział wśród widowni, a co gorsze dla Disneya, to przynajmniej z tego co widzę to im więksi fani sagi tym większe rozczarowanie filmem. Chociaż oczywiście są wyjątki. I stąd zły wynik finansowy "Solo" - część fanów, a to głównie do nich był kierowany ten film, postanowiła nie pójść na złość Disneyowi, inni zaś może i by się wybrali, ale woleli nie ryzykować straty pieniędzy i wybrali inne filmy. Ale myślę, że nawet w tym złym terminie "Solo" gdyby wyszedł przed "Ostatnim Jedi" mógłby zarobić przynajmniej te pół miliarda, a z lepszym marketingiem nawet i 600-700. Niemniej sprawa nie jest stracona, dużo zleży od newsów z produkcji i pierwszych opinii po premierze.
Z jednej strony to masz rację, ale mi się wydaje że prędko to żaden film nie dobije finansowo do Przebudzenia Mocy. Bardzo wiele zdziałał tu fakt, że był to pierwszy film SW od kilkunastu lat i wydaje mi się, że wśród widzów było mnóstwo osób, które było ciekawe tej reaktywacji, ale niekoniecznie byli fanami do tego stopnia aby oglądać kolejne części. Masz rację, teraz dobry marketing potrafi zdziałać cuda. Pozostaje mieć jedynie nadzieję, że Lucasfilm wyciągnie wnioski po ostatnich porażkach i lepiej skupi się na promocji przyszłych filmów.

Wydaje mi się, że brak kontrowersji wokół Przebudzenia Mocy był spowodowany tym, że sam film w założeniu miał być bezpieczny. Miał wytyczyć nowy kierunek, ale jednocześnie niezbyt się oddalać od tego do czego przywykli widzowie. A co do hejtu na Tran, to niestety to nie jest nic nowego wśród "prawdziwych" fanów. To jak toksyczni potrafią być niektórzy jest wręcz obrzydliwe. Niedawno oglądałem jakiś film na YouTubie, który opowiadał o tym jak aktorzy, którzy grali w prequelach próbowali radzić sobie z hejtem. Nie wszyscy dali sobie z tym radę - aktor, który grał Jar Jara był bliski popełnienia samobójstwa, Jake Lloyd (Anakin z Epizodu I) był tak gnębiony przez rówieśników że porzucił aktorstwo, Hayden Christensen również miał sporo problemów psychicznych z radzeniem sobie z hejtem po Epizodzie II i III.
Pomysł dobry, tylko że co do Tarkina i Lei to też były mieszane opinie, według niektórych ich cyfrowe odtworzenie na ekranie wypadło sztucznie. Mi akurat nie przeszkadzało. Tutaj jednak twórcy mieliby problem, bo o wiele więcej dłuższych scen, plus dynamiczne sceny akcji - byłoby to trudne chociaż nie niewykonalne. Może za kilka lat, jak ta technika rozwinie się jeszcze bardziej ktoś wpadnie na ten pomysł.
Wiesz, właśnie po to powinni jechać dalej z rozwojem tej technologii. W końcu im więcej włożą w to czasu, pracy i zasobów to tym lepiej będą wyglądać kolejne postacie zrealizowane w taki sposób. A tego typu filmy są właśnie dobrym przykładem jak wykorzystać nowe technologie do tego aby zachować spójność między innymi filmami.

Introman24
Pobudzony intro
Posty: 151
Rejestracja: 19 wrz 2016, 21:23
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w6
Lokalizacja: gdzieś na planecie Ziemia

Re: Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy

Post autor: Introman24 » 06 lis 2018, 23:17

rael pisze:
05 lis 2018, 22:35
Wiele pokazów testowych jest robione w wersjach, które nie są w pełni ukończone. Wiesz, z brakującymi efektami specjalnymi, niedokończonym montażem, itd. Bardziej są one robione po to żeby wybadać opinie na temat gry aktorów i pomysłów na scenariusz niż jakości efektów specjalnych.
A więc tak to wygląda. Trochę bez sensu, bo bez niedokończonego montażu i efektów film będzie raczej blado wypadał, Chociaż z drugiej strony być może dzięki temu widownia skupi się bardziej na fabule i grze aktorskiej. Ciekawe, jakie były reakcje na wersję testową "Ostatniego Jedi" i jakie opinie widzów.
Stara Republika byłaby świetnym miejscem akcji na nową serię filmów. Chętnie zobaczyłbym też jakiś film o kryminalnym półświatku z Coruscant. Do dzisiaj żałuję, że Lucasowi nie udało się zrealizować jego pomysłu na serial Underworld i grę osadzoną na poziomie 1313.
Też bym chciał zobaczyć coś osadzonego w realiach Starej Republiki. Gangi na Coruscant to świetny pomysł na film lub serial, tylko musiałby koniecznie mieć kategorię R, nie wiem, czy Disney by się na to zgodził.
Pewnie nowy film będzie miał wiele takich retconów, choć akurat ten pomysł mi się też podoba. Nie wiem czy widziałeś gdzieś pojawiła się plotka, że ponoć w Epizodzie IX ma się pojawić młody Sidious. Czyżby szykowali retrospekcje z Darthem Plagueisem? To byłoby trochę dziwne jakby teraz zdecydowali, że Snoke to jednak Plagueis.
Póki co podchodziłbym z dystansem do tych rewelacji, chociaż niewykluczone, że tym razem coś jest na rzeczy. Być może postanowili przeprosić się z fanami, bo jednak sporo ludzi wierzyło, że Snoke to Plagueis, ja sam na to liczyłem i moim zdaniem to byłaby najlepsze wytłumaczenie spośród wszystkich teorii, jakie powstały po "Przebudzeniu ", kto wie czy nie był to pierwotny pomysł Abramsa. Chętnie zobaczyłbym też flashback ze szkolenia Palpatine u Plagueiusa i jeśli już młody Imperator ma się pojawić, to chyba jest to najbardziej prawdopodobna opcja. Mam tylko nadzieję, ze nie okaże się że Snoke to był od początku Palpatine, tylko zdeformowany po wybuchu drugiej Gwiazdy Śmierci. Bo w sumie skoro Leia dzięki mocy mogła latać w kosmosie, to czemu i Imperator nie mógł wylecieć z tej dziury i latać sobie przez dekady po galaktyce :)
Z jednej strony to masz rację, ale mi się wydaje że prędko to żaden film nie dobije finansowo do Przebudzenia Mocy. Bardzo wiele zdziałał tu fakt, że był to pierwszy film SW od kilkunastu lat i wydaje mi się, że wśród widzów było mnóstwo osób, które było ciekawe tej reaktywacji, ale niekoniecznie byli fanami do tego stopnia aby oglądać kolejne części. Masz rację, teraz dobry marketing potrafi zdziałać cuda. Pozostaje mieć jedynie nadzieję, że Lucasfilm wyciągnie wnioski po ostatnich porażkach i lepiej skupi się na promocji przyszłych filmów.
Wynik "Przebudzenia Mocy" rzeczywiście był nie do pobicia przez kolejne części z przyczyn o których piszesz. Natomiast druga część mogła spokojnie dojść do 1,5 miliarda, chociażby dlatego, że jakiś procent bardziej oddanych fanów mógłby pójść do kina po raz drugi albo nawet i trzeci, ale tutaj raczej nie mieli na to ochoty. No i ten zalew negatywnych komentarzy i najniższa ocena ze wszystkich części na Rotten Tomatoes raczej nie zachęcały niezdecydowanych widzów.

Zaś co do marketingu, to zapewne IX część będzie miała go o wiele większy niż spin-offy i raczej wątpię, by film się nie zwrócił, natomiast to, ile zarobi będzie głównie zależeć od pierwszych opinii widzów po seansach, przy im mniej będzie podobny do "Ostatniego Jedi" tym większa szansa na miliard. Wtedy nawet i malkontenci pójdą do kin, a spodziewam się, że na Filmwebie i innych stronach miesiąc czy dwa przed premierą pojawią się apele o bojkot, by pokazać Disneyowi środkowy palec. Ale to da się zniwelować dobrym poziomem filmu. Pytanie tylko czy Abrams udźwignie ciężar ratowania sagi. Co by nie mówić o "Przebudzeniu" to udało mu się utrzymać klimat Starej Trylogii i stąd także ten sukces finansowy, jakie odniosło.
A co do hejtu na Tran, to niestety to nie jest nic nowego wśród "prawdziwych" fanów. To jak toksyczni potrafią być niektórzy jest wręcz obrzydliwe. Niedawno oglądałem jakiś film na YouTubie, który opowiadał o tym jak aktorzy, którzy grali w prequelach próbowali radzić sobie z hejtem. Nie wszyscy dali sobie z tym radę - aktor, który grał Jar Jara był bliski popełnienia samobójstwa, Jake Lloyd (Anakin z Epizodu I) był tak gnębiony przez rówieśników że porzucił aktorstwo, Hayden Christensen również miał sporo problemów psychicznych z radzeniem sobie z hejtem po Epizodzie II i III
Też o tym słyszałem i szkoda, że takie rzeczy mają miejsce, niestety chyba w szkołach nie uczą, na czym dokładnie polega zawód aktora i nie jest on postacią jaką gra. Rozumiem niechęć do pewnych postaci, ale przenoszenie tego do realnego świata, na realne osoby jest głupia i świadczy źle tylko o tych, którzy piszą takie obraźliwe komentarze. Mam tylko nadzieję, że w Disenyu i Lucasfilmie wyciągnęli wnioski zarówno z hejtu na Tran jak i losu Lloyda i w IX części nie będzie żadnych dzieci w obsadzie, a jeśli już to na trzecim planie lub jako statyści w tle, bo to byłoby smutne, jakby jakiś dzieciak popadł w depresję albo popełnił samobójstwo przez hejt kretynów z internetu. Chociaż tutaj zawsze jest ryzyko, że rówieśnicy z zazdrości będą obrażać, natomiast hejt ze strony starszych osób będzie ich tylko w tym nakręcał.
Wiesz, właśnie po to powinni jechać dalej z rozwojem tej technologii. W końcu im więcej włożą w to czasu, pracy i zasobów to tym lepiej będą wyglądać kolejne postacie zrealizowane w taki sposób. A tego typu filmy są właśnie dobrym przykładem jak wykorzystać nowe technologie do tego aby zachować spójność między innymi filmami.
Tak więc trzeba trzymać kciuki za rozwój tej technologii, być może w końcu wyjdzie film o młodym Hanie Solo z odmłodzonym Harrisonem Fordem w roli głównej. Ciekawe, czy zarobiłby więcej niż tegoroczny "Solo". Inna sprawa, czy Disney będzie chciał na to wyłożyć pieniądze, zwłaszcza po klęsce "Solo" w box office.

Awatar użytkownika
rael
Intronek
Posty: 33
Rejestracja: 22 kwie 2018, 20:39
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 9w1
MBTI: INFP
Lokalizacja: Wrocław

Re: Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy

Post autor: rael » 07 lis 2018, 9:43

Introman24 pisze:
06 lis 2018, 23:17
A więc tak to wygląda. Trochę bez sensu, bo bez niedokończonego montażu i efektów film będzie raczej blado wypadał, Chociaż z drugiej strony być może dzięki temu widownia skupi się bardziej na fabule i grze aktorskiej. Ciekawe, jakie były reakcje na wersję testową "Ostatniego Jedi" i jakie opinie widzów.
Wydaje mi się, że były pochlebne skoro nie robili żadnych wielkich dokrętek, a sam film ponoć zbytnio nie odszedł od oryginalnej wizji scenariusza, którą Johnson zaprezentował Disneyowi i Lucasfilmowi. Nie wiem czy zauważyłeś, ale Ostatni Jedi sprawiał wrażenie filmu, którego produkcja przebiegła zaskakująco bezproblemowo. Do tego musieli być zadowoleni ze współpracy, skoro zatwierdzili mu jego własną trylogię. Chociaż temat trylogii Johnsona jakoś ucichł, ale może robią to celowo żeby dać trochę czasu dla fanów na ochłonięcie. No i pewnie chcą wysunąć na pierwszy plan serię filmów twórców Gry o Tron.
Też bym chciał zobaczyć coś osadzonego w realiach Starej Republiki. Gangi na Coruscant to świetny pomysł na film lub serial, tylko musiałby koniecznie mieć kategorię R, nie wiem, czy Disney by się na to zgodził.
Lucas pracował nad serialem o gangach z Coruscant - projekt nazywał się Star Wars Underworld. Pamiętam, że kiedyś czytałem o tym, że Lucasfilm ma w swoich archiwach gotowe scenariusze na kilkadziesiąt odcinków. Lucas nie mógł zrealizować tego ze względów finansowych, jego wizja była zbyt kosztowna :P Potem chciał opowiedzieć część tej historii w grze Star Wars 1313, która ostatecznie też została skasowana. Jeśli jesteś jej ciekaw, to polecam książkę "Krew, pot i piksele" Jasona Schreiera, jest w niej opisana cała historia powstawania tego projektu (i paru innych gier) i przyczyny jego upadku. Szkoda tej gry. Upadła jedynie dlatego, że ani Disney, ani EA nie były nią zainteresowane.

Nie sądzę aby była szansa na reaktywację Underworld, właśnie ze względu na kategorię R, o której wspomniałeś. Disney planuje wystartować ze swoją platformą streamingową, ale uważam że zawartość, na którą możemy liczyć będzie bardziej zorientowana na masowego widza i w stylistyce odpowiadającej obecnym filmom SW i Marvela. Pocieszające jest to, że pierwsze doniesienia o The Mandalorian są bardzo pozytywne i co najmniej intrygujące, ale może to dlatego że uwielbiam kulturę Mandalorian i widzę spory potencjał na ciekawą historię.
Póki co podchodziłbym z dystansem do tych rewelacji, chociaż niewykluczone, że tym razem coś jest na rzeczy. Być może postanowili przeprosić się z fanami, bo jednak sporo ludzi wierzyło, że Snoke to Plagueis, ja sam na to liczyłem i moim zdaniem to byłaby najlepsze wytłumaczenie spośród wszystkich teorii, jakie powstały po "Przebudzeniu ", kto wie czy nie był to pierwotny pomysł Abramsa. Chętnie zobaczyłbym też flashback ze szkolenia Palpatine u Plagueiusa i jeśli już młody Imperator ma się pojawić, to chyba jest to najbardziej prawdopodobna opcja. Mam tylko nadzieję, ze nie okaże się że Snoke to był od początku Palpatine, tylko zdeformowany po wybuchu drugiej Gwiazdy Śmierci. Bo w sumie skoro Leia dzięki mocy mogła latać w kosmosie, to czemu i Imperator nie mógł wylecieć z tej dziury i latać sobie przez dekady po galaktyce :)
Tak to jest z plotkami. Wiele z nich nie musi być prawdziwe, więc podchodzę do tego z dystansem. Kiedy o tym usłyszałem to obawiałem się, że jeśli Palpatine miałby wrócić to wykorzystaliby ten okropny pomysł ze starego kanonu, gdzie Imperator wrócił jako klon i musieli go pokonać po raz drugi, tym razem na dobre. Gdyby jednak zamierzali powielić ten utarty schemat to prędzej zatrudniliby Iana MacDiarmida niż nowego aktora. Retrospekcje mogłyby być ciekawym pomysłem, ale im bardziej się zastanawiam to Snoke jako Plaguies mógłby umniejszyć znaczenie pozostałych antagonistów. Byłoby trochę ironiczne jakby Snoke zdołał przeżyć swoją śmierć zarówno z ręki Palpatine'a, jak i Kylo Rena. W sumie to nigdy nie brałem pod uwagę teorii, że Snoke to Palpatine. To byłoby co najmniej... osobliwe wytłumaczenie :P
Wynik "Przebudzenia Mocy" rzeczywiście był nie do pobicia przez kolejne części z przyczyn o których piszesz. Natomiast druga część mogła spokojnie dojść do 1,5 miliarda, chociażby dlatego, że jakiś procent bardziej oddanych fanów mógłby pójść do kina po raz drugi albo nawet i trzeci, ale tutaj raczej nie mieli na to ochoty. No i ten zalew negatywnych komentarzy i najniższa ocena ze wszystkich części na Rotten Tomatoes raczej nie zachęcały niezdecydowanych widzów.
Coś w tym jest. Choć z tego co pamiętam to film miał dobre oceny na Rotten Tomatoes, ale mieszane w "Audience Score". W tym przypadku masz rację, wyniki były rzeczywiście kiepskie. No ale co było to było, wydaje mi się, że prędzej czy później fani zapomną o tych kontrowersjach i po latach nie będzie aż tak negatywnych opinii. Bo o ile zgodzę się że film miał swoje wady, to w efekcie końcowym nie było źle :) Co do marketingu to niedawno była o tym mowa, że Lucasfilm zamierza bardziej skupić się na marketingu przyszłych filmów, więc jest szansa, że odrobili lekcje i wiedzą jako to wypromować aby zwrócić uwagę większej liczby odbiorców.
Też o tym słyszałem i szkoda, że takie rzeczy mają miejsce, niestety chyba w szkołach nie uczą, na czym dokładnie polega zawód aktora i nie jest on postacią jaką gra. Rozumiem niechęć do pewnych postaci, ale przenoszenie tego do realnego świata, na realne osoby jest głupia i świadczy źle tylko o tych, którzy piszą takie obraźliwe komentarze. Mam tylko nadzieję, że w Disenyu i Lucasfilmie wyciągnęli wnioski zarówno z hejtu na Tran jak i losu Lloyda i w IX części nie będzie żadnych dzieci w obsadzie, a jeśli już to na trzecim planie lub jako statyści w tle, bo to byłoby smutne, jakby jakiś dzieciak popadł w depresję albo popełnił samobójstwo przez hejt kretynów z internetu. Chociaż tutaj zawsze jest ryzyko, że rówieśnicy z zazdrości będą obrażać, natomiast hejt ze strony starszych osób będzie ich tylko w tym nakręcał.
Zgadzam się. To jest w ogóle obrzydliwe żeby traktować w ten sposób zwykłego człowieka, który nie miał wpływu na postać, którą zagrał. Przecież aktor dostaje jedynie scenariusz i musi sobie z tym poradzić najlepiej jak może. To nie jego wina, że odgrywana przez niego postać musi robić rzeczy, które później stają się obiektem drwin. Daisy Ridley też spotkała się z masą hejtu kiedy oryginalnie ogłoszono, że będzie główną bohaterką nowej trylogii. Przez te negatywne komentarze urażonych "fanów" doszło do tego, że też pousuwała konta w portalach społecznościowych. John Boyega pewnie też musiał się użerać z masą głupich docinek w stylu, że jest "czarnym szturmowcem" czy coś w tym stylu.
Tak więc trzeba trzymać kciuki za rozwój tej technologii, być może w końcu wyjdzie film o młodym Hanie Solo z odmłodzonym Harrisonem Fordem w roli głównej. Ciekawe, czy zarobiłby więcej niż tegoroczny "Solo". Inna sprawa, czy Disney będzie chciał na to wyłożyć pieniądze, zwłaszcza po klęsce "Solo" w box office.
ILM jest jednym z liderów w branży, więc na pewno będą kombinować w jaki sposób wykorzystywać ich do przekraczania granic. Gdzieś kiedyś czytałem, że Lucasfilm podpisuje klauzule z aktorami do wykorzystywania ich wizerunków nie tylko w innych mediach, ale też i w przyszłych filmach, więc kto wie, może w przyszłości dojdziemy do takiego etapu, że rzeczywiście nie będziemy w stanie rozróżnić czy w filmie gra ktoś wygenerowany komputerowo czy rzeczywisty aktor. Kolejnym testem będzie Epizod IX, w końcu ma pojawić się w nim Leia. Przed śmiercią Carrie Fisher nagrała wiele scen, jakie ostatecznie nie zostały wykorzystane w Przebudzeniu Mocy i Ostatnim Jedi. Nie zdziwię się jeśli będą musieli poeksperymentować nad tym aby zmienić jej strój tak żeby nie zmieniał się ciągle między tymi, jakie miała w poprzednich filmach. No i muszą ją też wpleść do filmu tak żeby była "obecna" z innymi aktorami :)

Introman24
Pobudzony intro
Posty: 151
Rejestracja: 19 wrz 2016, 21:23
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w6
Lokalizacja: gdzieś na planecie Ziemia

Re: Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy

Post autor: Introman24 » 07 lis 2018, 15:58

rael pisze:
07 lis 2018, 9:43
Wydaje mi się, że były pochlebne skoro nie robili żadnych wielkich dokrętek, a sam film ponoć zbytnio nie odszedł od oryginalnej wizji scenariusza, którą Johnson zaprezentował Disneyowi i Lucasfilmowi.
Widocznie w tej nieukończonej wersji nie było latającej Lei i uratowania Finna :)
Do tego musieli być zadowoleni ze współpracy, skoro zatwierdzili mu jego własną trylogię. Chociaż temat trylogii Johnsona jakoś ucichł, ale może robią to celowo żeby dać trochę czasu dla fanów na ochłonięcie.


Zadowoleni pewnie byli, bo sukces finansowy plus gotowość trzymania się utartych schematów sprawiły, że Disney był zadowolony dopóki nie przeczytał opinii w internecie. Dlatego nie sądzę, żeby trylogia Johnsona kiedyś powstała, a jeśli już to nie stanie się to za szybko. Inna sprawa, że powierzenie wyreżyserowania całej trylogii czy serii filmów jednemu reżyserowi jest ryzykowne - DC się o tym przekonało, składając cały ciężar zbudowania uniwersum na Zacka Snydera, przez co obecnie leży ono w gruzach, w "Transformers" zaś Michael Bay wypalił się z czasem, tak, że "Ostatni Rycerz" mało co nie zaliczył klęski finansowej, uratowały go tylko miliony z chińskiego box office. Myślę, że lepiej jakby za każdą część odpowiadał inny reżyser, ale ktoś miał kontrolę nad tym, by fabuła trzymała się kupy. Trochę żałuję, że IX nie robi jednak Trevorrow albo jeszcze ktoś inny.
Nie sądzę aby była szansa na reaktywację Underworld, właśnie ze względu na kategorię R, o której wspomniałeś. Disney planuje wystartować ze swoją platformą streamingową, ale uważam że zawartość, na którą możemy liczyć będzie bardziej zorientowana na masowego widza i w stylistyce odpowiadającej obecnym filmom SW i Marvela.
Szkoda, bo mając własny serwis mogliby trochę poeksperymentować i spróbować zrobić coś z kategorią R, nawet niekoniecznie film ale serial. Myślę, że znalazłoby się tyle dorosłych fanów, że nie byłoby finansowej klapy nawet jakby historia nie była zbyt porywająca.

Mi na przykład marzyłby się film wojenny w uniwersum "Star Wars" z kategorią R, najlepiej coś w stylu "9. kompanii" albo "Szeregowca Ryana". Pokazanie wojny jak prawdziwej, brutalnej wojny z walką na śmierć i życie w tej futurystycznej otoczce. Bohaterami mogła by być grupa szturmowców Imperium wysłana do pacyfikacji jakieś niegościnnej planety na końcu galaktyki, niekoniecznie przeciwko rebeliantom ale np. jakieś obcej rasie walczącej o niepodległość. Mógłby wyjść z tego naprawdę mocny film, niestety Disney na pewno w coś takiego nie zainwestuje.
Kiedy o tym usłyszałem to obawiałem się, że jeśli Palpatine miałby wrócić to wykorzystaliby ten okropny pomysł ze starego kanonu, gdzie Imperator wrócił jako klon i musieli go pokonać po raz drugi, tym razem na dobre. Gdyby jednak zamierzali powielić ten utarty schemat to prędzej zatrudniliby Iana MacDiarmida niż nowego aktora. Retrospekcje mogłyby być ciekawym pomysłem, ale im bardziej się zastanawiam to Snoke jako Plaguies mógłby umniejszyć znaczenie pozostałych antagonistów. Byłoby trochę ironiczne jakby Snoke zdołał przeżyć swoją śmierć zarówno z ręki Palpatine'a, jak i Kylo Rena. W sumie to nigdy nie brałem pod uwagę teorii, że Snoke to Palpatine. To byłoby co najmniej... osobliwe wytłumaczenie :P
Też nie brałem pod uwagę teorii że Snoke to Palpatine. Do czasu aż pojawiły się wspomniane newsy. A do tego jeszcze ma pojawić się leśna planeta podobna do Endoru, to być może będzie to Endor. Skoro okazuje się, że dzięki mocy można latać i przeżyć w próżni, to i Palpatine mógł dolecieć na Endor, tam przeżyć rekonwalescencję a potem znaleźć jakiś opuszczony prom, odlecieć nim i odbudować Imperium. Trzyma się to wszystko kupy, natomiast to byłby bardzo słaby pomysł. Chociaż tłumaczyłby dlaczego First Order to kopia Imperium :) Ale wolałbym jednak zdecydowanie, żeby okazało się, że Snoke to był jednak Plagueius. Co do klonowania, to Imperator mógł kazać sklonować młodszą wersję siebie. Inna sprawa, że może sposobem na nieśmiertelność odkrytym przez Plagueisa było przenoszenie swojej świadomości do ciał innych osób i Snoke był jednym z jego wcieleń (wcześniej był nim Jar Jar :) ) .
Coś w tym jest. Choć z tego co pamiętam to film miał dobre oceny na Rotten Tomatoes, ale mieszane w "Audience Score".
Pisałem o opiniach widowni. A te były kompletnie inne od ocen krytyków. Póki co "Ostatni Jedi" jest najgorzej ocenionym epizodem, jeśli chodzi o oceny widzów. A myślę, że dla sporej grupy osób są bardziej decydujące niż recenzje znawców.
Daisy Ridley też spotkała się z masą hejtu kiedy oryginalnie ogłoszono, że będzie główną bohaterką nowej trylogii. Przez te negatywne komentarze urażonych "fanów" doszło do tego, że też pousuwała konta w portalach społecznościowych. John Boyega pewnie też musiał się użerać z masą głupich docinek w stylu, że jest "czarnym szturmowcem" czy coś w tym stylu.
Ridley dostało się najbardziej za jej wypowiedź o dostępie do broni w USA, która nie spodobała się tamtejszym prawicowcom i ruszyli z oburzonymi komentarzami. Usunęła Instagrama, ale jakiś czas później wróciła. Faktycznie, już przy "Przebudzeniu Mocy" było trochę komentarzy rasistowskich i prawicowych trolli z powodu takiego i innego doboru obsady, chociaż i były też oburzone głosy lewej strony, która z kolei uznała, że czarny szturmowiec to rasizm. Natomiast myślę, że nie można było utożsamiać do końca tamtych komentarzy z fanami "Gwiezdnych Wojen", raczej byli to ludzie, którym generalnie przeszkadzają kolorowi aktorzy i gdyby nie było reaktywacji sagi to wyżywaliby się na jakiejś innej produkcji. Ale lewica nadaje niezadowolonym osobom z nowych części łatkę rasistów, także za komentarze przeciwko Tran. Tylko że tamte komentarze po "Przebudzeniu" ucichły po premierze, natomiast kiedy wychodził "Łotr 1" to jakoś nie słyszałem, żeby była jakaś nagonka na Donnie Yena, Diego Lunę czy Riza Ahmeda (ten ostatni należy do grupy obecnie najbardziej znienawidzonej przez prawaków), było trochę narzekań, że znowu kobieta jest główną bohaterką, ale nie były zbyt głośne i nie słyszałem, żeby jakieś trolle ruszyły na Instagram by wyżywać się na Felicity Jones.

Awatar użytkownika
rael
Intronek
Posty: 33
Rejestracja: 22 kwie 2018, 20:39
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 9w1
MBTI: INFP
Lokalizacja: Wrocław

Re: Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy

Post autor: rael » 08 lis 2018, 11:22

Introman24 pisze:
07 lis 2018, 15:58
Widocznie w tej nieukończonej wersji nie było latającej Lei i uratowania Finna :)
Hah, ewentualnie uznali, że w finalnej wersji nie będzie wyglądało to tak źle jak wtedy na testowym pokazie :D
Zadowoleni pewnie byli, bo sukces finansowy plus gotowość trzymania się utartych schematów sprawiły, że Disney był zadowolony dopóki nie przeczytał opinii w internecie. Dlatego nie sądzę, żeby trylogia Johnsona kiedyś powstała, a jeśli już to nie stanie się to za szybko. Inna sprawa, że powierzenie wyreżyserowania całej trylogii czy serii filmów jednemu reżyserowi jest ryzykowne - DC się o tym przekonało, składając cały ciężar zbudowania uniwersum na Zacka Snydera, przez co obecnie leży ono w gruzach, w "Transformers" zaś Michael Bay wypalił się z czasem, tak, że "Ostatni Rycerz" mało co nie zaliczył klęski finansowej, uratowały go tylko miliony z chińskiego box office. Myślę, że lepiej jakby za każdą część odpowiadał inny reżyser, ale ktoś miał kontrolę nad tym, by fabuła trzymała się kupy. Trochę żałuję, że IX nie robi jednak Trevorrow albo jeszcze ktoś inny.
Z tego co pamiętam to oryginalnie Johnson wspominał o trylogii, która byłaby kręcona od razu jak było to w przypadku Władcy Pierścieni czy Hobbitów. Wydaje mi się, że to miałoby sens i byłoby ciekawym rozwinięciem marki - trzy filmy wydawane w rocznym odstępie, które opowiadają jedną ciągłą historię ze swoim początkiem, wyraźnym rozwinięciem i konkretnym zakończeniem. Bodajże we wrześniu była mowa o tym, że Johnson nadal jest powiązany z tym projektem i zacznie go od razu kiedy skończy pracować nad swoim obecnym filmem. Więc wydaje mi się, że nadal jest w produkcji, tylko będzie jedynie kwestią czasu.
Mi na przykład marzyłby się film wojenny w uniwersum "Star Wars" z kategorią R, najlepiej coś w stylu "9. kompanii" albo "Szeregowca Ryana". Pokazanie wojny jak prawdziwej, brutalnej wojny z walką na śmierć i życie w tej futurystycznej otoczce. Bohaterami mogła by być grupa szturmowców Imperium wysłana do pacyfikacji jakieś niegościnnej planety na końcu galaktyki, niekoniecznie przeciwko rebeliantom ale np. jakieś obcej rasie walczącej o niepodległość. Mógłby wyjść z tego naprawdę mocny film, niestety Disney na pewno w coś takiego nie zainwestuje.
To byłoby ciekawe. Twój opis przypomina mi trochę arc Umbary z 4 sezonu The Clone Wars, który sam w sobie stanowiłby rewelacyjny materiał na film. Wiesz, gdzie klony stają do walki z nieznanym, w nieprzyjaznym otoczeniu, u boku Jedi, który nie przebiera w środkach i nie zależy mu czy żołnierze przeżyją czy zginą, byleby były efekty. No i jeszcze ten szok kiedy okazało się, że klony zostały zmuszone do wyrżnięcia swoich, przez manipulację przeciwnika. Umbara była jedną z najmroczniejszych historii w tym serialu i dziwiło mnie, że coś takiego w ogóle było możliwe jak na konwencję serialu animowanego.

Z kolei ja bym chciał zobaczyć serię filmów lub serial telewizyjny o pilotach X-Wingów, rozgrywający się po wydarzeniach z Epizodu VI. Widziałbym tu potencjał na wiele ciekawych historii - bitw kosmicznych, misji na różnych planetach, jakiegoś nowego zagrożenia, z którym musiałaby zmierzyć się Nowa Republika, itp.
Też nie brałem pod uwagę teorii że Snoke to Palpatine. Do czasu aż pojawiły się wspomniane newsy. A do tego jeszcze ma pojawić się leśna planeta podobna do Endoru, to być może będzie to Endor. Skoro okazuje się, że dzięki mocy można latać i przeżyć w próżni, to i Palpatine mógł dolecieć na Endor, tam przeżyć rekonwalescencję a potem znaleźć jakiś opuszczony prom, odlecieć nim i odbudować Imperium. Trzyma się to wszystko kupy, natomiast to byłby bardzo słaby pomysł. Chociaż tłumaczyłby dlaczego First Order to kopia Imperium :) Ale wolałbym jednak zdecydowanie, żeby okazało się, że Snoke to był jednak Plagueius. Co do klonowania, to Imperator mógł kazać sklonować młodszą wersję siebie. Inna sprawa, że może sposobem na nieśmiertelność odkrytym przez Plagueisa było przenoszenie swojej świadomości do ciał innych osób i Snoke był jednym z jego wcieleń (wcześniej był nim Jar Jar :) ) .
Właśnie też zwróciłem na to uwagę. Tak swoją drogą, jeśli Snoke jest Plagueisem to też możliwe byłoby w miarę sensowne wyjaśnienie podobieństw między Imperium a First Order. W starym kanonie było wyraźnie podkreślone, że Palpatine nie był tym, który wpadł na pomysł przekształcenia Republiki w Imperium, tylko był to efekt wysiłków, nad którymi pracowali Plagueis i jego poprzedni mistrz. Sidious ukradł większość pomysłów Plagueisa, który chciał rządzić z cienia, wykorzystując Sidiousa jako swojego "słupa" przez wsparcie jego kandydatury na Kanclerza. Korzystając z retrospekcji mogliby rozwinąć ten koncept i pokazać, że Plagueis był protoplastą idei własnego Imperium, ale Sidious ostatecznie przystosował to pod siebie :P Wymiana ciał byłaby ciekawym pomysłem, który miałby sens. Jar Jar miał oryginalnie współpracować z Sidiousem, więc to byłoby fajne powiązanie :) Ewentualnie mogliby wyjaśnić, że Snoke dwukrotnie przeżył przez to jak silna jest w nim Ciemna Strony Mocy. Za pierwszym razem mogliby wyjaśnić, że to właśnie przez to jego ciało jest tak zniekształcone. Drugi raz byłby trudniejszy do wyjaśnienia :P
Pisałem o opiniach widowni. A te były kompletnie inne od ocen krytyków. Póki co "Ostatni Jedi" jest najgorzej ocenionym epizodem, jeśli chodzi o oceny widzów. A myślę, że dla sporej grupy osób są bardziej decydujące niż recenzje znawców.
No tak, tylko recenzjami zamieszczanymi przez użytkowników jest łatwo manipulować. Just saying :) Film miał swoje wady, ale moim zdaniem zdecydowanie nie zasłużył na hate, który zgarnął. No i do dzisiaj nie wiemy jaka jest faktyczna skala. W sensie czy to jest opinia hałaśliwej mniejszości, czy rzeczywiście jest tak mnóstwo osób, którym się nie spodobał. Gdzieś czytałem, że jakaś grupa co zbiera opinie widzów bezpośrednio po seansach filmu i w przypadku Ostatniego Jedi uzyskała pozytywny wynik, pytając się widzów z całego globu. Wychodząc z kina też słyszałem wiele pozytywnych głosów, poza wytknięciem dwóch scen (Leii oraz Rose) i kasyna. No ale w sumie to nie ma sensu tego roztrząsać. Bardziej ciekawi mnie jaka będzie odpowiedź Abramsa i jak wiele pomysłów Johsona zostanie zmienione w Epizodzie IX.

Introman24
Pobudzony intro
Posty: 151
Rejestracja: 19 wrz 2016, 21:23
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w6
Lokalizacja: gdzieś na planecie Ziemia

Re: Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy

Post autor: Introman24 » 08 lis 2018, 19:05

rael pisze:
08 lis 2018, 11:22
Z tego co pamiętam to oryginalnie Johnson wspominał o trylogii, która byłaby kręcona od razu jak było to w przypadku Władcy Pierścieni czy Hobbitów. Wydaje mi się, że to miałoby sens i byłoby ciekawym rozwinięciem marki - trzy filmy wydawane w rocznym odstępie, które opowiadają jedną ciągłą historię ze swoim początkiem, wyraźnym rozwinięciem i konkretnym zakończeniem. Bodajże we wrześniu była mowa o tym, że Johnson nadal jest powiązany z tym projektem i zacznie go od razu kiedy skończy pracować nad swoim obecnym filmem. Więc wydaje mi się, że nadal jest w produkcji, tylko będzie jedynie kwestią czasu.
Tylko że teraz trochę o tym ucichło, być może Disney nie jest pewny sukcesu trylogii, zwłaszcza, że Johnson nie jest lubiany przez fanów i na miejscu szefów Disney i Lucasfilmu nie ryzykowałbym powierzenia mu całej trylogii. Chyba, że rzeczywiście ma jakiś ciekawy pomysł, ale wątpię co do tego a nawet jeśli, to pomysł a jego realizacja to dwie różne sprawy. Moim zdaniem najbardziej żenujące sceny w "Ostatnim Jedi" to własna inwencja twórcza Johnsona, więc jest ryzyko, że położy następny film jakimiś dziwnymi pomysłami, a tym razem miliarda nie będzie.
Z kolei ja bym chciał zobaczyć serię filmów lub serial telewizyjny o pilotach X-Wingów, rozgrywający się po wydarzeniach z Epizodu VI. Widziałbym tu potencjał na wiele ciekawych historii - bitw kosmicznych, misji na różnych planetach, jakiegoś nowego zagrożenia, z którym musiałaby zmierzyć się Nowa Republika, itp.
To też jest potencjał na ciekawe filmy i chętnie zobaczyłbym coś osadzonego w tych czasach i tych klimatach. Myślę też, że jakby zrobiono w "Przebudzeniu Mocy" nowego wroga zamiast kopię Imperium to saga by na tym zyskała. Chętnie zobaczyłbym też filmy rozgrywające się bezpośrednio po bitwie o Endor czyli odbijanie kolejnych planet przez rebeliantów czy też walki wewnętrzne w Imperium po śmierci Palpatine'a
Właśnie też zwróciłem na to uwagę. Tak swoją drogą, jeśli Snoke jest Plagueisem to też możliwe byłoby w miarę sensowne wyjaśnienie podobieństw między Imperium a First Order. W starym kanonie było wyraźnie podkreślone, że Palpatine nie był tym, który wpadł na pomysł przekształcenia Republiki w Imperium, tylko był to efekt wysiłków, nad którymi pracowali Plagueis i jego poprzedni mistrz. Sidious ukradł większość pomysłów Plagueisa, który chciał rządzić z cienia, wykorzystując Sidiousa jako swojego "słupa" przez wsparcie jego kandydatury na Kanclerza. Korzystając z retrospekcji mogliby rozwinąć ten koncept i pokazać, że Plagueis był protoplastą idei własnego Imperium, ale Sidious ostatecznie przystosował to pod siebie :P Wymiana ciał byłaby ciekawym pomysłem, który miałby sens. Jar Jar miał oryginalnie współpracować z Sidiousem, więc to byłoby fajne powiązanie :) Ewentualnie mogliby wyjaśnić, że Snoke dwukrotnie przeżył przez to jak silna jest w nim Ciemna Strony Mocy. Za pierwszym razem mogliby wyjaśnić, że to właśnie przez to jego ciało jest tak zniekształcone. Drugi raz byłby trudniejszy do wyjaśnienia :P
Myślę, że jeśli Abrams nie zdecyduje się na wskrzeszenie Imperatora, to raczej na pewno pojawi się on jedynie we wspomnieniu. Ciekawym motywem byłoby, gdyby Plaegius odkrył sposób przenoszenia swojej świadomości za pomocą mocy do ciał innych osób, Po tym, jak Palpatine go "zamordował" przeniósł się do ciała Jar Jara, by obserwować i wspomagać poczynania swojego byłego ucznia, a następnie jakiś czas później przeniósł się do nowego ciała, gdzie zaczął działać jako Snoke, by odtworzyć dzieło Sithów, a teraz powróci w jakiejś nowej postaci. Lecz może się okazać, że po prostu Snoke przeżył tak samo jak Maul.
No tak, tylko recenzjami zamieszczanymi przez użytkowników jest łatwo manipulować. Just saying :)
Tak samo jak wielkiej zarabiającej miliardy korporacji łatwo jest szepnąć do ucha dyrektorom koncernów medialnych, by szepnęli do ucha zatrudnionych przez nich recenzentów, by pisali pozytywne opinie o filmie :)
Film miał swoje wady, ale moim zdaniem zdecydowanie nie zasłużył na hate, który zgarnął. No i do dzisiaj nie wiemy jaka jest faktyczna skala. W sensie czy to jest opinia hałaśliwej mniejszości, czy rzeczywiście jest tak mnóstwo osób, którym się nie spodobał. Gdzieś czytałem, że jakaś grupa co zbiera opinie widzów bezpośrednio po seansach filmu i w przypadku Ostatniego Jedi uzyskała pozytywny wynik, pytając się widzów z całego globu. Wychodząc z kina też słyszałem wiele pozytywnych głosów, poza wytknięciem dwóch scen (Leii oraz Rose) i kasyna.
No cóż, mi osobiście film się nie spodobał, więc rozumiem krytykę, jaka pojawiła się po premierze i pojawia się do dzisiaj. Oczywiście, nie twierdzę, że to był najgorszy film ever, sam widzę pewne rzeczy, które dobrze wypadły. Plusów jest jednak mniej niż minusów. Rozpisałem się o nich parę postów temu i nie będę tego powtarzał. Leia i Rose wyznająca miłość Finnowi to nie jedyne sceny w tym filmie, które wypadły kiepsko, aczkolwiek najbardziej zapamiętane, ale były i inne, jak choćby właśnie ten bieg na tych konikach przez kasyno, dziwna scena, jak Luke doi tego stwora na Ach-To, prawie każda scena z Huxem, zwłaszcza jak Snoke zrobił z niego szmatę do podłogi. Może i to by jeszcze uszło, gdyby nie dziurawy scenariusz, zwłaszcza motyw pościgu, gdzie losowy widz okazałby się lepszym dowódcą niż Hux czy Holdo. A i to może by dało radę znieść, gdyby był to film w ogóle nie powiązany z "Gwiezdnymi Wojnami", ale siłą rzeczy będzie porównywany i z starą trylogią i z prequelami i na ich tle będzie wypadać blado, nawet w porównaniu do "Przebudzenia Mocy", gdzie widzom takie dziwne sceny oszczędzono. Chociaż decydujący dla oceny będzie epizod IX, który myślę, że Abrams ma szansę uratować. Zauważyłem, że może i rzeczywiście więcej osób było zadowolonych ale z drugiej strony nie był to jakiś gorący entuzjazm, raczej "ok" ale bez jakiegoś większego zachwytu.

Awatar użytkownika
rael
Intronek
Posty: 33
Rejestracja: 22 kwie 2018, 20:39
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 9w1
MBTI: INFP
Lokalizacja: Wrocław

Re: Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy

Post autor: rael » 09 lis 2018, 9:25

Introman24 pisze:
08 lis 2018, 19:05
Tylko że teraz trochę o tym ucichło, być może Disney nie jest pewny sukcesu trylogii, zwłaszcza, że Johnson nie jest lubiany przez fanów i na miejscu szefów Disney i Lucasfilmu nie ryzykowałbym powierzenia mu całej trylogii. Chyba, że rzeczywiście ma jakiś ciekawy pomysł, ale wątpię co do tego a nawet jeśli, to pomysł a jego realizacja to dwie różne sprawy. Moim zdaniem najbardziej żenujące sceny w "Ostatnim Jedi" to własna inwencja twórcza Johnsona, więc jest ryzyko, że położy następny film jakimiś dziwnymi pomysłami, a tym razem miliarda nie będzie.
Sądzę, że jest to bardziej kwestia tego, że skupiają się na zachowaniu kolejności produkcji. W sensie, że w pierwszej kolejności zrobią film X, potem Y, potem Z. Zauważ, że oni zapowiadają wiele projektów, ale większość tego jest owiana tajemnicą. Po tej fali krytyki jestem pewien, że Johnson stonuje sceny, które się nie spodobały. Masz rację z humorem, ale mi on zbytnio nie przeszkadzał. Chociaż może to kwestia tego, że oglądałem też The Clone Wars i Rebels, które momentami miały znacznie bardziej żenujące sceny :P Próbuję teraz oglądać ten najnowszy serial - Resistance, ale infantylny humor kompletnie mnie do niego zniechęca. Za każdym razem jak robią z głównego bohatera skończonego idiotę, mam ochotę puknąć się w czoło i zastanawiam się jakim cudem coś takiego przeszło przez post-produkcję. No ale jakby nie patrzeć to inny target niż filmy.
To też jest potencjał na ciekawe filmy i chętnie zobaczyłbym coś osadzonego w tych czasach i tych klimatach. Myślę też, że jakby zrobiono w "Przebudzeniu Mocy" nowego wroga zamiast kopię Imperium to saga by na tym zyskała. Chętnie zobaczyłbym też filmy rozgrywające się bezpośrednio po bitwie o Endor czyli odbijanie kolejnych planet przez rebeliantów czy też walki wewnętrzne w Imperium po śmierci Palpatine'a
Niestety wydarzenia po Bitwie o Endor są już dość szczegółowo opisane, więc raczej nie ma szans na filmy w tej erze. Wiem, że moje posty mogą świadczyć co innego, ale nie śledzę nowego kanonu aż tak, ale z tego co kojarzę chyba jest cała seria książek, które rozgrywają się od Bitwy po Endor aż po Bitwę o Jakku, gdzie Imperium ostatecznie zostało rozwiązane. No ale nie czytałem tego, więc się nie wypowiem :) Tego wszystkiego jest zwyczajnie za dużo żeby być na bieżąco :P
Myślę, że jeśli Abrams nie zdecyduje się na wskrzeszenie Imperatora, to raczej na pewno pojawi się on jedynie we wspomnieniu. Ciekawym motywem byłoby, gdyby Plaegius odkrył sposób przenoszenia swojej świadomości za pomocą mocy do ciał innych osób, Po tym, jak Palpatine go "zamordował" przeniósł się do ciała Jar Jara, by obserwować i wspomagać poczynania swojego byłego ucznia, a następnie jakiś czas później przeniósł się do nowego ciała, gdzie zaczął działać jako Snoke, by odtworzyć dzieło Sithów, a teraz powróci w jakiejś nowej postaci. Lecz może się okazać, że po prostu Snoke przeżył tak samo jak Maul.
Oby tego nie robili - ani wskrzeszenia postaci, ani wątku z klonem. Pamiętam ten komiks z Imperatorem-klonem, czytałem go kilkanaście lat temu. Nawet wtedy był żenujący :D To jest właśnie fajne, że teraz cały lore wokół Plagueisa nie jest już aktualny, więc mogą teoretycznie zrobić z nim wszystko co chcą. Więc przenoszenie świadomości jest rozwiązaniem, które jest możliwe i byłoby nawet ciekawym zwrotem akcji.
Tak samo jak wielkiej zarabiającej miliardy korporacji łatwo jest szepnąć do ucha dyrektorom koncernów medialnych, by szepnęli do ucha zatrudnionych przez nich recenzentów, by pisali pozytywne opinie o filmie :)
Wiesz, akurat w przypadku Rotten Tomatoes to nie jest takie gdybanie. W ostatnich miesiącach wielokrotnie zdarzały się sytuacje, że miało miejsce manipulowanie ocenami na stronie przez zakładanie fejkowych stron na fb i wystawianiu negatywnych recenzji przez boty logujące się ze wspomnianych kont. Wraz z rozwojem technologii pojawiają się tego typu narzędzia, które pozwalają na manipulowanie ocenami i niestety, chcąc czy nie chcąc są one wykorzystywane. Czasem żeby podbić oceny, innego razu żeby je zaniżyć. Dlatego aż tak nie kieruję się opiniami na publicznych stronach, bo nigdy nie wiadomo, czy one są opinią faktycznego użytkownika czy jakiegoś bota, który powiela treści napisane przez grupę frustratów. I nie mówię tego w kontekście Ostatniego Jedi, ale i innych przypadków :)
No cóż, mi osobiście film się nie spodobał, więc rozumiem krytykę, jaka pojawiła się po premierze i pojawia się do dzisiaj. Oczywiście, nie twierdzę, że to był najgorszy film ever, sam widzę pewne rzeczy, które dobrze wypadły. Plusów jest jednak mniej niż minusów. Rozpisałem się o nich parę postów temu i nie będę tego powtarzał. Leia i Rose wyznająca miłość Finnowi to nie jedyne sceny w tym filmie, które wypadły kiepsko, aczkolwiek najbardziej zapamiętane, ale były i inne, jak choćby właśnie ten bieg na tych konikach przez kasyno, dziwna scena, jak Luke doi tego stwora na Ach-To, prawie każda scena z Huxem, zwłaszcza jak Snoke zrobił z niego szmatę do podłogi. Może i to by jeszcze uszło, gdyby nie dziurawy scenariusz, zwłaszcza motyw pościgu, gdzie losowy widz okazałby się lepszym dowódcą niż Hux czy Holdo. A i to może by dało radę znieść, gdyby był to film w ogóle nie powiązany z "Gwiezdnymi Wojnami", ale siłą rzeczy będzie porównywany i z starą trylogią i z prequelami i na ich tle będzie wypadać blado, nawet w porównaniu do "Przebudzenia Mocy", gdzie widzom takie dziwne sceny oszczędzono. Chociaż decydujący dla oceny będzie epizod IX, który myślę, że Abrams ma szansę uratować. Zauważyłem, że może i rzeczywiście więcej osób było zadowolonych ale z drugiej strony nie był to jakiś gorący entuzjazm, raczej "ok" ale bez jakiegoś większego zachwytu.
Czytałem Twoje wcześniejsze posty i szanuję Twoje zdanie, więc spokojnie - nie musisz się powtarzać :) I o ile masz rację przy wielu scenach (kasynie, "Super-Leii", scenie z Rose), to w ogólnym rozrachunku Ostatni Jedi podobał mi się bardziej od Przebudzenia Mocy i Łotra 1. No ale to kwestia gustu, każdy ma inne upodobania :) Dla przykładu, podobała mi się też Zemsta Sithów, która jest bardzo krytykowana i też miała masę wad. Chociaż może to zasługa książki opartej na fabule filmu, która poprawiła wiele zgrzytów, jakie miałem oryginalnie z tym filmem :P

A tak swoją drogą jak wspomniałeś o tej scenie z Lukiem i dojeniem tego stwora, to wydaje mi się, że reżyser miał z nią taki swój specyficzny cel i spełnił swoją rolę. Ukazanie ulubionego bohatera, który wykonuje tak obrzydliwą i prymitywną czynność, odziera go z tego mitycznego statusu legendy jaki narósł przez te kilkadziesiąt lat. Dobitnie pokazuje, że Luke to zwykły człowiek, który żyje sobie w odosobnieniu i radzi sobie jak może. Właśnie wizja Luke'a, którą miał Johnson bardzo mi się podobała - że niby jest legendą, ale mimo wszystko sam uważa, że nie sprostał swojemu dziedzictwu i popełnił po drodze masę błędów, jakie wiele go kosztowały. Co do Huxa to pamiętam, że była gdzieś mowa, że First Order masowo rekrutuje ludzi młodych i niedoświadczonych, a potem obsadza ich na kluczowych stanowiskach. Ot, tacy "starwarsowi" Misiewicze :P Częściowo to tłumaczy niekompetencję Huxa. Z drugiej strony mogą to zawsze obrócić w ten sposób, że był szpiegiem Ruchu Oporu, bądź miał jakieś własne pobudki żeby osłabiać ich od wewnątrz przez udawanie niekompetentnego błazna.

PS. Co sądzisz o właśnie zapowiedzianym serialu o Cassianie Andorze? Moim zdaniem to dziwny pomysł, szczególnie że jego bohater nie był zbyt wyrazisty i nie zapadał szczególnie w pamięć. Dużo lepszy byłby serial o Hanie i Lando, który mógłby znaleźć potencjalnie drugie życie po niezbyt udanym debiucie filmowym. No ale przynajmniej jest spora szansa na powrót K-2SO, który był najciekawszą postacią w obsadzie Rogue One :)

Introman24
Pobudzony intro
Posty: 151
Rejestracja: 19 wrz 2016, 21:23
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w6
Lokalizacja: gdzieś na planecie Ziemia

Re: Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy

Post autor: Introman24 » 10 lis 2018, 19:45

rael pisze:
09 lis 2018, 9:25
Sądzę, że jest to bardziej kwestia tego, że skupiają się na zachowaniu kolejności produkcji. W sensie, że w pierwszej kolejności zrobią film X, potem Y, potem Z. Zauważ, że oni zapowiadają wiele projektów, ale większość tego jest owiana tajemnicą. Po tej fali krytyki jestem pewien, że Johnson stonuje sceny, które się nie spodobały.
Albo będzie miał nad sobą kogoś, kto de facto będzie robił robotę za niego. Ale myślę, że powierzenie reżyserii aż trzech filmów tak krytykowanemu reżyserowi to ogromne ryzyko finansowej klęski i dziwię się, że na to się zdecydowano. Dlatego wydaje mi się, że mimo zapowiedzi się na to jednak nie zdecydują albo zrobią filmy, których nie będzie w kinach a jedynie na VOD.
Niestety wydarzenia po Bitwie o Endor są już dość szczegółowo opisane, więc raczej nie ma szans na filmy w tej erze. Wiem, że moje posty mogą świadczyć co innego, ale nie śledzę nowego kanonu aż tak, ale z tego co kojarzę chyba jest cała seria książek, które rozgrywają się od Bitwy po Endor aż po Bitwę o Jakku, gdzie Imperium ostatecznie zostało rozwiązane.
Książki można zekranizować. Poza tym galaktyka to masa planet, więc można pokazać te których nie było w książkach.
Oby tego nie robili - ani wskrzeszenia postaci, ani wątku z klonem. Pamiętam ten komiks z Imperatorem-klonem, czytałem go kilkanaście lat temu. Nawet wtedy był żenujący :D To jest właśnie fajne, że teraz cały lore wokół Plagueisa nie jest już aktualny, więc mogą teoretycznie zrobić z nim wszystko co chcą. Więc przenoszenie świadomości jest rozwiązaniem, które jest możliwe i byłoby nawet ciekawym zwrotem akcji.
Czyli nie ominęło mnie nic ciekawego. Ale słyszałem już dawno o tych klonach i według mnie to był strasznie zły i odgrzewany pomysł. Nie chciałbym, żeby na IX części okazało się, że Palpatine wraca. Najlepszą opcją byłby powrót Plagueisa.
Wiesz, akurat w przypadku Rotten Tomatoes to nie jest takie gdybanie. W ostatnich miesiącach wielokrotnie zdarzały się sytuacje, że miało miejsce manipulowanie ocenami na stronie przez zakładanie fejkowych stron na fb i wystawianiu negatywnych recenzji przez boty logujące się ze wspomnianych kont. Wraz z rozwojem technologii pojawiają się tego typu narzędzia, które pozwalają na manipulowanie ocenami i niestety, chcąc czy nie chcąc są one wykorzystywane.


Tylko po co ktoś miał się bawić w takie celowe zaniżanie ocen filmu? Zwłaszcza, że i tak była cała masa osób niezadowolonych. Rotten Tomatoes to jedno, ale na You Tube powstała masa filmików krytykujących ten film i ich autorstwo trudno przypisać botom. Zresztą nawet Disney sugerował, że to niby rosyjskie trolle zepsuły opinię filmu i sztucznie zaniżały ocenę. Bo w KGB nie mają lepszych rzeczy do roboty niż szkalowanie Gwiezdnych Wojen i wpadli na ten pomysł dopiero po dwóch częściach. Gdyby nie to, to wszyscy uznaliby "Ostatniego Jedi" za arcydzieło i w box office pobiłby "Avatara" :)
Dla przykładu, podobała mi się też Zemsta Sithów, która jest bardzo krytykowana i też miała masę wad.
Też lubię "Zemstę Sithów" i też były w tym filmie sceny, które mogły wyjść lepiej. Nie ma chyba filmu bez wad czy nielogicznych decyzji bohaterów. Problem jest wtedy, kiedy błędy wpływają na fabułę i ich liczba przeważa nad zaletami lub też ich kumulacja czyni fabułę pozbawioną sensu. Tutaj właśnie nastąpiła taka sytuacja.
A tak swoją drogą jak wspomniałeś o tej scenie z Lukiem i dojeniem tego stwora, to wydaje mi się, że reżyser miał z nią taki swój specyficzny cel i spełnił swoją rolę. Ukazanie ulubionego bohatera, który wykonuje tak obrzydliwą i prymitywną czynność, odziera go z tego mitycznego statusu legendy jaki narósł przez te kilkadziesiąt lat. Dobitnie pokazuje, że Luke to zwykły człowiek, który żyje sobie w odosobnieniu i radzi sobie jak może
A według mnie była to porostu scena, która miała być śmiesznym gagiem bez żadnej głębi. Natomiast wypadła tak słabo, że nawet Ridley była autentycznie zażenowana tym co zobaczyła.
Co do Huxa to pamiętam, że była gdzieś mowa, że First Order masowo rekrutuje ludzi młodych i niedoświadczonych, a potem obsadza ich na kluczowych stanowiskach. Ot, tacy "starwarsowi" Misiewicze :P Częściowo to tłumaczy niekompetencję Huxa. Z drugiej strony mogą to zawsze obrócić w ten sposób, że był szpiegiem Ruchu Oporu, bądź miał jakieś własne pobudki żeby osłabiać ich od wewnątrz przez udawanie niekompetentnego błazna.
Niekompetencja Huxa to jedno, a to jak jest pokazany na ekranie to drugie. Już w "Przebudzeniu Mocy" jego przemowa wypadła słabo i była jednym z gorszych elementów filmu. Zrobiono z niego nie dosyć, że karykaturalnego nazistę, to w "Ostatnim Jedi" w każdej scenie wypadał jak idiota. Jak go porównać do Tarkina czy hrabiego Dooku to wypada blado na ich tle. Co do dowodzenia, to on nie był jedyny, oprócz niego byli jeszcze Snoke i Kylo i żaden z nich nie miał lepszego pomysłu. W Ruchu Oporu zresztą było podobnie.
PS. Co sądzisz o właśnie zapowiedzianym serialu o Cassianie Andorze? Moim zdaniem to dziwny pomysł, szczególnie że jego bohater nie był zbyt wyrazisty i nie zapadał szczególnie w pamięć. Dużo lepszy byłby serial o Hanie i Lando, który mógłby znaleźć potencjalnie drugie życie po niezbyt udanym debiucie filmowym. No ale przynajmniej jest spora szansa na powrót K-2SO, który był najciekawszą postacią w obsadzie Rogue One :)
Dobry pomysł, jeśli zrobią serial w podobnym klimacie jak "Łotr". Wprawdzie Andor nie był kultową postacią, ale ma potencjał na rozwój a i jego historia ma potencjał na ciekawą fabułę. I niemal na pewno wróci K-2SO :) Spodziewałem się, że biorąc pod uwagę to, że "Łotr 1" był najlepszą częścią z nowych oraz wzbudził najmniejsze kontrowersje, że wykorzystają motywy z tego filmu. Chociaż osobiście wydaje mi się, że lepszym pomysłem byłby film lub serial o Chirrucie i jego przyjacielu. Był jedną z lepszych postaci, a do tego taka produkcja mogłaby przekonać go sagi chińskich widzów. Serial o Hanie i Lando, zwłaszcza że Lando wypadł najlepiej w "Solo" i chętnie bym zobaczył coś o nim. Niewykluczone, że za jakiś serial o nim. Byleby tylko bez jego droida :)

Awatar użytkownika
rael
Intronek
Posty: 33
Rejestracja: 22 kwie 2018, 20:39
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 9w1
MBTI: INFP
Lokalizacja: Wrocław

Re: Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy

Post autor: rael » 12 lis 2018, 22:00

Introman24 pisze:
10 lis 2018, 19:45
Albo będzie miał nad sobą kogoś, kto de facto będzie robił robotę za niego. Ale myślę, że powierzenie reżyserii aż trzech filmów tak krytykowanemu reżyserowi to ogromne ryzyko finansowej klęski i dziwię się, że na to się zdecydowano. Dlatego wydaje mi się, że mimo zapowiedzi się na to jednak nie zdecydują albo zrobią filmy, których nie będzie w kinach a jedynie na VOD.
Oj tam, przesadzasz. Zresztą te filmy mają być historiami o zupełnie nowych postaciach i w innej części galaktyki, więc to nie jest główny epizod sagi tylko coś odrębnego. Ostatni Jedi mimo wszystko swoje zarobił i tylko czas zweryfikuje jak wielu ludzi go obejrzy. Sądzę też, że reżyser przeanalizował to co się nie podobało i następnym razem nie popełni tych samych błędów. A do czasu aż te filmy wyjdą to większość zdąży zapomnieć o kontrowersjach, przecież ta trylogia nie zadebiutuje prędzej niż za kilka lat.
Książki można zekranizować. Poza tym galaktyka to masa planet, więc można pokazać te których nie było w książkach.
Wiesz, w teorii wszystko jest możliwe, ale skoro starają się rozwijać markę w taki sposób, że wszystkie media są historiami, które mają miejsce w kanonie, to raczej są małe szanse na to aby zrobili ekranizację czegoś co już było. No ale to bywa różnie, więc nie mówię że nie ma na to żadnych szans.
Czyli nie ominęło mnie nic ciekawego. Ale słyszałem już dawno o tych klonach i według mnie to był strasznie zły i odgrzewany pomysł. Nie chciałbym, żeby na IX części okazało się, że Palpatine wraca. Najlepszą opcją byłby powrót Plagueisa.
Z tymi klonami to w ogóle były takie hardkorowe jazdy. Palpatine-klon to jedno, ale był też jeszcze ten cały motyw z klonami z trylogii Thrawna. O ile sama trylogia była naprawdę świetna, to motyw z
był, delikatnie mówiąc, beznadziejny :P Niemniej jednak, książkę o Plagueisie mogę śmiało polecić. Czytałem ją parę lat temu i mi się bardzo podobała, fabuła świetnie łączyła się z wydarzeniami z Epizodu I.
Tylko po co ktoś miał się bawić w takie celowe zaniżanie ocen filmu? Zwłaszcza, że i tak była cała masa osób niezadowolonych. Rotten Tomatoes to jedno, ale na You Tube powstała masa filmików krytykujących ten film i ich autorstwo trudno przypisać botom. Zresztą nawet Disney sugerował, że to niby rosyjskie trolle zepsuły opinię filmu i sztucznie zaniżały ocenę. Bo w KGB nie mają lepszych rzeczy do roboty niż szkalowanie Gwiezdnych Wojen i wpadli na ten pomysł dopiero po dwóch częściach. Gdyby nie to, to wszyscy uznaliby "Ostatniego Jedi" za arcydzieło i w box office pobiłby "Avatara" :)
A czemu mają tego nie robić? Boty mogą być silnym narzędziem wpływania na opinię ludzi przez internet. Pewnie mi nie uwierzysz, ale większość komentarzy, które widzisz na masowych portalach są generowane przez boty. Cele są różne - mogą to robić po to aby jedynie frustrować ludzi z przeciwnym zdaniem, inni robią to po to aby przekonać innych do swojej agendy. Kiedyś była to popularna taktyka - przez powtarzanie tych samych argumentów ludzie przekonywali się, że jednak coś musi być na rzeczy i stwierdzali, że może jednak byli w błędzie. Czytałem, że tego typu taktyki nie są już tak popularne, bo ludzie są bardziej świadomi istnienia tego zjawiska, no ale jednak boty dalej robią swoje.
Też lubię "Zemstę Sithów" i też były w tym filmie sceny, które mogły wyjść lepiej. Nie ma chyba filmu bez wad czy nielogicznych decyzji bohaterów. Problem jest wtedy, kiedy błędy wpływają na fabułę i ich liczba przeważa nad zaletami lub też ich kumulacja czyni fabułę pozbawioną sensu. Tutaj właśnie nastąpiła taka sytuacja.
Nie mówię, że Ostatni Jedi nie jest pozbawiony wad. Są rzeczy, które mi się nie podobały. Jednak podobał mi się o wiele bardziej od pozostałych trzech filmów. Uważam też, że wyszłoby tu na dobre jakby zrobili timeskip w momencie jak Rey zaczęła swój trening. W ten sposób mogliby to jakoś lepiej rozłożyć w czasie - że ten natłok różnych wydarzeń nie miałby miejsce po sobie, a np. na przestrzeni kilku miesięcy. I wiele z tych dziur fabularnych miałoby wtedy lepsze uzasadnienie.
Niekompetencja Huxa to jedno, a to jak jest pokazany na ekranie to drugie. Już w "Przebudzeniu Mocy" jego przemowa wypadła słabo i była jednym z gorszych elementów filmu. Zrobiono z niego nie dosyć, że karykaturalnego nazistę, to w "Ostatnim Jedi" w każdej scenie wypadał jak idiota. Jak go porównać do Tarkina czy hrabiego Dooku to wypada blado na ich tle. Co do dowodzenia, to on nie był jedyny, oprócz niego byli jeszcze Snoke i Kylo i żaden z nich nie miał lepszego pomysłu. W Ruchu Oporu zresztą było podobnie.
Właśnie na tym polega problem First Order, nie ma jakiś silnych idei, jest takim ruchem zbudowanym na ludziach, którzy nie mieli do tego doświadczenia. Trochę szkoda, mogliby wymyślić to dużo lepiej. No ale może w Epizodzie IX wypadnie to lepiej.
Dobry pomysł, jeśli zrobią serial w podobnym klimacie jak "Łotr". Wprawdzie Andor nie był kultową postacią, ale ma potencjał na rozwój a i jego historia ma potencjał na ciekawą fabułę. I niemal na pewno wróci K-2SO :) Spodziewałem się, że biorąc pod uwagę to, że "Łotr 1" był najlepszą częścią z nowych oraz wzbudził najmniejsze kontrowersje, że wykorzystają motywy z tego filmu. Chociaż osobiście wydaje mi się, że lepszym pomysłem byłby film lub serial o Chirrucie i jego przyjacielu. Był jedną z lepszych postaci, a do tego taka produkcja mogłaby przekonać go sagi chińskich widzów. Serial o Hanie i Lando, zwłaszcza że Lando wypadł najlepiej w "Solo" i chętnie bym zobaczył coś o nim. Niewykluczone, że za jakiś serial o nim. Byleby tylko bez jego droida :)
Dla mnie Łotr 1 był najsłabszą częścią, ale jak już mówiłem to kwestia gustu :) Właśnie się nad tym zastanawiałem i na dobrą sprawę, ze wszystkich bohaterów tego filmu, Cassian ma spory potencjał na serial. Mogą pokazać jego początki w Rebelii, to jak zmienił się z idealisty w gościa, który jest gotów zabić dla dobra misji, itd. Z tego co pamiętam to gdzieś była mowa, że Cassian był jednym z Fulcrumów, tajnych informatorów Sojuszu, więc może to być ciekawą okazją do infiltracji placówek imperialnych.

Introman24
Pobudzony intro
Posty: 151
Rejestracja: 19 wrz 2016, 21:23
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w6
Lokalizacja: gdzieś na planecie Ziemia

Re: Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy

Post autor: Introman24 » 14 lis 2018, 0:21

rael pisze:
12 lis 2018, 22:00
Oj tam, przesadzasz. Zresztą te filmy mają być historiami o zupełnie nowych postaciach i w innej części galaktyki, więc to nie jest główny epizod sagi tylko coś odrębnego. Ostatni Jedi mimo wszystko swoje zarobił i tylko czas zweryfikuje jak wielu ludzi go obejrzy. Sądzę też, że reżyser przeanalizował to co się nie podobało i następnym razem nie popełni tych samych błędów. A do czasu aż te filmy wyjdą to większość zdąży zapomnieć o kontrowersjach, przecież ta trylogia nie zadebiutuje prędzej niż za kilka lat.
Sukces finansowy to nie wszystko - podobny spór, co wokół "Ostatniego Jedi" był wokół "Batman vs Superman" i mimo sukcesu finansowego filmu Snyder przestał kręcić filmy dla DC. Nie zdziwię się, jeśli koniec końców trylogia Johnsona trafi wyłącznie na VOD, który Disney planuje założyć. Ale może jednak spróbują, jednak jeśli tak to wydaje mi się to strzałem w stopę. Johnson odpowiadał nie tylko za reżyserię ale również za scenariusz, który był pełen dziur. Czasami dobry reżyser może po części uratować kiepski scenariusz poprzez ciekawe opowiedzenie historii. Chociaż może mile się zaskoczę i Johnson przygotował tym razem coś fantastycznego, ale nie chcę mi się w to za bardzo wierzyć.

Co do kontrowersji i krytyki, to z czasem będzie tylko rosnąć. O ile np. krytykowane wcześniej prequele miały zalety, które je broniły jak np, duża liczba ciekawych planet, epickie bitwy, walki na miecze świetlne czy dużo całkiem dobrze napisanych postaci (Obi Wan, Darth Maul, Palpatine, Qui Gon, mistrz Windu) to tutaj nowa seria wypada gorzej - nie tylko jak już pisałem wcześniej są mało ciekawe planety to jeszcze mamy odtwórczość i ciągłe kopiowanie motywów z starej trylogii. Nawet jeśli IX część wypadnie dobrze, to dalej będzie to wypominane, jak tylko pojawią się dyskusje na ten temat.

Tak w ogóle to uświadomiłem sobie podczas tej dyskusji, że w zasadzie wiele wad "Ostatniego Jedi" pojawiło się w "Przebudzeniu Mocy", tylko zawsze można było sobie niektóre rzeczy wytłumaczyć tym, że zostaną wyjaśnione w kolejnej części. Odkąd obejrzałem "Ostatniego Jed" nie obejrzałem ponownie "Przebudzenia", musiałbym to zrobić i zobaczyć, jak wypada teraz.
A czemu mają tego nie robić? Boty mogą być silnym narzędziem wpływania na opinię ludzi przez internet. Pewnie mi nie uwierzysz, ale większość komentarzy, które widzisz na masowych portalach są generowane przez boty. Cele są różne - mogą to robić po to aby jedynie frustrować ludzi z przeciwnym zdaniem, inni robią to po to aby przekonać innych do swojej agendy. Kiedyś była to popularna taktyka - przez powtarzanie tych samych argumentów ludzie przekonywali się, że jednak coś musi być na rzeczy i stwierdzali, że może jednak byli w błędzie. Czytałem, że tego typu taktyki nie są już tak popularne, bo ludzie są bardziej świadomi istnienia tego zjawiska, no ale jednak boty dalej robią swoje.
Jaka to mroczna siła miałaby mieć interes w wywołaniu hejtu na "Ostatniego Jedi"? Saga od czasu "Przebudzenia" podpadła już skrajnym prawicowcom za rzekome szerzenie multikulti, feminizmu itp, tylko że oni dopatrują się tego w niemal każdej większej produkcji, jaka ostatnio wychodzi i jakoś żadna z nich nie doczekała się jakiegoś wielkiego hejtu. Np. "Czarna Pantera" mocno hejtowana i wyśmiewana w tym środowisku jakoś nie wywołała wielkiej krytyki poza nim. Podobno jakieś grupki fanów DC chciały celowo zakładać konta, by obniżać ocenę z zemsty za to, ze "opłaceni przez Marvela krytycy" niesłusznie zjechali "Ligę Sprawiedliwości" i nastawili widzów przeciwko niej, a to największe epickie dzieło jakie kiedykolwiek powstało i gdyby nie źli krytycy przebiłoby "Avatara" w box office :D Ale nic z tego raczej nie wyszło, nawet jak ktoś faktycznie próbował, to na nic to się nie zdało. I coś mi się wydaje, że pewien wpływ na to miało to, że "Czarna Pantera" jest dobrym filmem i mi również się podobał mimo że cała wizja tej Wakadny nie do końca do mnie przemawia.
Uważam też, że wyszłoby tu na dobre jakby zrobili timeskip w momencie jak Rey zaczęła swój trening. W ten sposób mogliby to jakoś lepiej rozłożyć w czasie - że ten natłok różnych wydarzeń nie miałby miejsce po sobie, a np. na przestrzeni kilku miesięcy. I wiele z tych dziur fabularnych miałoby wtedy lepsze uzasadnienie.
Tak by było lepiej, chociaż zakończenie "Przebudzenia" trochę wymuszało taki a nie inny czas akcji. "Ostatni Jedi" dał za to trochę swobody pod tym względem i IX epizod może się dziać nawet i 10 lat później. Niemniej mam wrażenie że Abrams i Johnson nie dogadali się ze sobą.
Właśnie na tym polega problem First Order, nie ma jakiś silnych idei, jest takim ruchem zbudowanym na ludziach, którzy nie mieli do tego doświadczenia. Trochę szkoda, mogliby wymyślić to dużo lepiej. No ale może w Epizodzie IX wypadnie to lepiej.
O First Order poza tym, że bawią się w Imperium to niewiele więcej wiadomo. Nie wiem czy może ono rządzi połową galaktyki czy może uszkodzony statek Snoke'a i te parę maszyn bojowych na Crait to cały First Order. Hux i Kylo może byli młodzi i niekompetentni, ale Snoke mógł mieć jakąś wizję. Chociaż w Ruchu Oporu lepiej nie było, Leia i Holdo to w zasadzie ten sam poziom. Skoro za pomocą skoku w nadprzestrzeń można niszczyć wrogie statki,to po co wysłały myśliwce na Starkillera jak można było poświęcić parę statków i zrobić ten manewr a za ich sterami posadzić droidy? Czemu Holdo zamiast uciec z resztą nie użyła autopilota albo nie oddała statku droidowi? Czemu zwlekała z tym przez pół filmu a nie zrobiła tego wcześniej, kiedy miała jeszcze parę innych statków. Nic dziwnego, że na końcu cała rebelia zmieściła się na pokładzie "Sokoła".
Cassian ma spory potencjał na serial. Mogą pokazać jego początki w Rebelii, to jak zmienił się z idealisty w gościa, który jest gotów zabić dla dobra misji, itd. Z tego co pamiętam to gdzieś była mowa, że Cassian był jednym z Fulcrumów, tajnych informatorów Sojuszu, więc może to być ciekawą okazją do infiltracji placówek imperialnych.
Zgadzam się, że potencjał Cassiana jest najlepszy, mam tylko nadzieję, że będzie dobrze zrealizowany i ułożą ciekawą, mroczną historię. Czekam na to bardziej niż na IX część. Chociaż i tak chętnie zobaczyłbym film o Chirrucie, może jak serial o Cassianie okaże się sukcesem to nakręcą coś o nim.

Awatar użytkownika
rael
Intronek
Posty: 33
Rejestracja: 22 kwie 2018, 20:39
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 9w1
MBTI: INFP
Lokalizacja: Wrocław

Re: Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy

Post autor: rael » 16 lis 2018, 9:14

Introman24 pisze:
14 lis 2018, 0:21
Sukces finansowy to nie wszystko - podobny spór, co wokół "Ostatniego Jedi" był wokół "Batman vs Superman" i mimo sukcesu finansowego filmu Snyder przestał kręcić filmy dla DC. Nie zdziwię się, jeśli koniec końców trylogia Johnsona trafi wyłącznie na VOD, który Disney planuje założyć. Ale może jednak spróbują, jednak jeśli tak to wydaje mi się to strzałem w stopę. Johnson odpowiadał nie tylko za reżyserię ale również za scenariusz, który był pełen dziur. Czasami dobry reżyser może po części uratować kiepski scenariusz poprzez ciekawe opowiedzenie historii. Chociaż może mile się zaskoczę i Johnson przygotował tym razem coś fantastycznego, ale nie chcę mi się w to za bardzo wierzyć.
Z tego co pamiętam to Snyder przestał kręcić filmy przez problemy rodzinne, z którymi musiał się uporać. Choć żeby było fair, to Batman vs Superman był okropnym filmem - przynajmniej w mojej opinii. Coś mnie podkusiło żeby obejrzeć rozszerzoną edycję i cóż... to były najbardziej zmarnowane trzy godziny mojego życia :P Liga Sprawiedliwości była nieco lepsza, ale też mi niezbyt podeszła :P
Co do kontrowersji i krytyki, to z czasem będzie tylko rosnąć. O ile np. krytykowane wcześniej prequele miały zalety, które je broniły jak np, duża liczba ciekawych planet, epickie bitwy, walki na miecze świetlne czy dużo całkiem dobrze napisanych postaci (Obi Wan, Darth Maul, Palpatine, Qui Gon, mistrz Windu) to tutaj nowa seria wypada gorzej - nie tylko jak już pisałem wcześniej są mało ciekawe planety to jeszcze mamy odtwórczość i ciągłe kopiowanie motywów z starej trylogii. Nawet jeśli IX część wypadnie dobrze, to dalej będzie to wypominane, jak tylko pojawią się dyskusje na ten temat.
Generalnie to dobrze prawisz, ale nie zgodzę się z jednym. Darth Maul w prequelach nie był dobrze napisany. Dopiero The Clone Wars zrobiło z niego ciekawą postać :) Odtwórczość i uparte trzymanie się znanych wątków jest wielkim problemem nowych filmów. Właśnie to jest powodem czemu ciekawi mnie The Mandalorian. W końcu to historia kogoś nowego, kto jest niezwiązany w żaden sposób z dotychczasowymi bohaterami (no chyba że tytułowy Mandalorianin okaże się Bobą Fettem, co byłoby beznadziejnym pomysłem). Póki co jestem ciekaw nowych filmów i seriali, a ta trylogia Johnsona mogłaby być ciekawa jeśli rzeczywiście będzie czymś zupełnie nowym, niezwiązanym ze Skywalkerami, wątkami z poprzednich filmów, znanymi postaciami, itd. Wiele zależy jednak od tego czy wyciągnął wnioski z Ostatniego Jedi i nie powtórzy tych samych błędów, które ostatecznie nie przyjęły się najlepiej.
Tak w ogóle to uświadomiłem sobie podczas tej dyskusji, że w zasadzie wiele wad "Ostatniego Jedi" pojawiło się w "Przebudzeniu Mocy", tylko zawsze można było sobie niektóre rzeczy wytłumaczyć tym, że zostaną wyjaśnione w kolejnej części. Odkąd obejrzałem "Ostatniego Jed" nie obejrzałem ponownie "Przebudzenia", musiałbym to zrobić i zobaczyć, jak wypada teraz.
No właśnie to jest zabawne. Wiele osób mówi o tym, że Luke w Przebudzeniu Mocy był inny, hypowało te "mystery boxy" typu pochodzenie Snoke'a, rodzinę Rey, Rycerzy Ren, itp, które Abrams prawdopodobnie nie planował nawet wyjaśnić. Sporo z tych wątków zostało wyjaśnione, chociaż nie były tym czego spodziewali się widzowie. Dobrym przykładem jest kwestia Luke'a. Han w Przebudzeniu wspominał o tym, że Luke czuł się winny i udał się na wygnanie przez pewne wydarzenia z przeszłości, więc logiczne było to że nie ma zamiaru ratować galaktyki, skoro nie powiedział nawet swojej najbliższej rodzinie gdzie dokładnie się udał.
Jaka to mroczna siła miałaby mieć interes w wywołaniu hejtu na "Ostatniego Jedi"? Saga od czasu "Przebudzenia" podpadła już skrajnym prawicowcom za rzekome szerzenie multikulti, feminizmu itp, tylko że oni dopatrują się tego w niemal każdej większej produkcji, jaka ostatnio wychodzi i jakoś żadna z nich nie doczekała się jakiegoś wielkiego hejtu. Np. "Czarna Pantera" mocno hejtowana i wyśmiewana w tym środowisku jakoś nie wywołała wielkiej krytyki poza nim. Podobno jakieś grupki fanów DC chciały celowo zakładać konta, by obniżać ocenę z zemsty za to, ze "opłaceni przez Marvela krytycy" niesłusznie zjechali "Ligę Sprawiedliwości" i nastawili widzów przeciwko niej, a to największe epickie dzieło jakie kiedykolwiek powstało i gdyby nie źli krytycy przebiłoby "Avatara" w box office :D Ale nic z tego raczej nie wyszło, nawet jak ktoś faktycznie próbował, to na nic to się nie zdało. I coś mi się wydaje, że pewien wpływ na to miało to, że "Czarna Pantera" jest dobrym filmem i mi również się podobał mimo że cała wizja tej Wakadny nie do końca do mnie przemawia.
Wiele z komentarzy jest generowane tylko po to aby zapewnić sztuczny "tłum". Dla mnie też ta sprawa z botami jest bez sensu, ale tak to właśnie działa. Boty to bardzo popularne narzędzia do manipulowania opiniami, wykorzystywane zarówno przez trolli jak i specjalistów z różnych powodów - do dyskredytowania marki, wypromowania konkurencji lub jakiś poglądów, celi politycznych, itd.

Gdybyś odniósł przeciwne wrażenie to powiem to jeszcze raz - nie mówię, że film jest arcydziełem czy coś, ale patrząc na to obiektywnie, cały ten hejt jest na znacznie mniejszą skalę niż się wydaje. Niedawno gdzieś czytałem o badaniu naukowym odnośnie hejtu na Ostatniego Jedi na twitterze. Po przebadaniu wpisów użytkowników w przeciągu ostatniego roku wyszło, że jedynie lekko ponad 20 procent przeanalizowanych twittów było negatywnych (w tym zarówno te chamskie, obrażające aktorów i reżysera oraz ludzi zwyczajnie zawiedzionych filmem). Do tego połowa z tych twittów została wygenerowana właśnie przez boty z kont, które były świeżo zakładane i wykorzystywały te same zdania w różnych miejscach.

Jak już wspominasz o Black Panther, to może to kwestia uczucia fatygi tymi wszystkimi filmami Marvela, ale dla mnie to kolejny film jak poprzednie. Widowiskowy, intrygujący, ale jednocześnie jadący na znanych schematach. Podobał mi się, ale mnie nie zachwycił.
O First Order poza tym, że bawią się w Imperium to niewiele więcej wiadomo. Nie wiem czy może ono rządzi połową galaktyki czy może uszkodzony statek Snoke'a i te parę maszyn bojowych na Crait to cały First Order. Hux i Kylo może byli młodzi i niekompetentni, ale Snoke mógł mieć jakąś wizję. Chociaż w Ruchu Oporu lepiej nie było, Leia i Holdo to w zasadzie ten sam poziom. Skoro za pomocą skoku w nadprzestrzeń można niszczyć wrogie statki,to po co wysłały myśliwce na Starkillera jak można było poświęcić parę statków i zrobić ten manewr a za ich sterami posadzić droidy? Czemu Holdo zamiast uciec z resztą nie użyła autopilota albo nie oddała statku droidowi? Czemu zwlekała z tym przez pół filmu a nie zrobiła tego wcześniej, kiedy miała jeszcze parę innych statków. Nic dziwnego, że na końcu cała rebelia zmieściła się na pokładzie "Sokoła".
Nie zdziwiłbym się jakby po Epizodzie IX zaczęli opowiadać znacznie więcej historii rozgrywających się między Epizodem VI a VII, które będą wyjaśniały okoliczności w jakich powstało First Order. Z tego co kojarzę to oni są z Nieznanych Regionów, a to ciekawe miejsce, które byłoby warte do dalszej eksploracji. No i stamtąd są Chissowie, a oni są rasą, którą chętnie zobaczyłbym na dużym ekranie. Co do niszczenia statków przez skoki w nadprzestrzeń to taka ciekawostka, ten sam motyw pojawił się wcześniej w Star Wars Rebels i przynajmniej jednej książce z nowego kanonu, którą czytałem (niestety nie pamiętam tytułu).
Zgadzam się, że potencjał Cassiana jest najlepszy, mam tylko nadzieję, że będzie dobrze zrealizowany i ułożą ciekawą, mroczną historię. Czekam na to bardziej niż na IX część. Chociaż i tak chętnie zobaczyłbym film o Chirrucie, może jak serial o Cassianie okaże się sukcesem to nakręcą coś o nim.
Lucasfilm niedawno ogłosił założenie oddziału dedykowanego do tworzenia seriali telewizyjnych, więc kto wie, jakieś szanse zawsze są. The Mandalorian, serial o Cassianie i siódmy sezon The Clone Wars pewnie nie będą jedynymi. Disney ma jakieś zgrzyty z pozyskaniem praw do emisji filmów na swojej platformie streamingowej, to chcąc czy nie chcąc są zmuszeni do postawienia na jeszcze więcej ekskluzywnych treści.

ODPOWIEDZ