Za długo wśród ludzi - jak reagujecie?

W tym miejscu dyskutujemy o zjawisku introwertyzmu, o tym, jak wpłynął on na nasze życie, jakie są wady i zalety bycia introwertykiem.
Awatar użytkownika
lonelywolf
Intronek
Posty: 37
Rejestracja: 09 sty 2016, 17:44
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Warszawa

Re: Za długo wśród ludzi - jak reagujecie?

Post autor: lonelywolf » 29 cze 2018, 23:32

Po całym dniu spędzonym w pracy na "ołpen spejsie", gdzie często ktoś chodzi, coś mówi, czegoś chce, czuję się, jakbym przebiegł maraton. Chce mi się spać, jestem zmęczony, mam ochotę zamknąć się gdzieś w odosobnieniu. Dopiero jak wrócę do domu i posiedzę trochę sam w pokoju, najlepiej ze słuchawkami na uszach, odzyskuję energię. Niestety, coraz bardziej mi się to daje we znaki, ale cóż, pracy przez to nie zmienię (zresztą nie ma już chyba firm bez biur w formie open space). Wśród dobrych znajomych czuję się dużo lepiej, nie męczy mnie ich obecność, pod warunkiem, że nie jest to większa grupa (tak 2-3 osoby to już max). W większym gronie szybko odłącza mi prąd i mam ochotę wyjść albo zasnąć :P Cieszę się, że nie jestem z tym sam.

irbis
Wtajemniczony
Posty: 5
Rejestracja: 01 lip 2018, 13:58
Płeć: kobieta

Re: Za długo wśród ludzi - jak reagujecie?

Post autor: irbis » 01 lip 2018, 14:18

Alleluja! A ja myślałam, że jestem dziwna z powodu niechęci przebywania długo z wieloma osobami w jednym małym pomieszczeniu. Obca jest mi radość czerpana z rozentuzjazmowanego tłumu i głośnych imprez. Zawsze bardziej ceniłam kameralne grupy, w których można spokojnie wymienić myśli, a nie tylko się przekrzykiwać. Efektem zbyt długiego przebywania wśród ludzi bywa w moim przypadku irytacja i rosnąca potrzeba odizolowania się, żeby doładować wyczerpane socjalizacją baterie.
"Jestem jaka jestem. Niepojęty przypadek, jak każdy przypadek"

Awatar użytkownika
Regulus
Wtajemniczony
Posty: 6
Rejestracja: 08 cze 2018, 15:02
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w9
MBTI: INFP

Re: Za długo wśród ludzi - jak reagujecie?

Post autor: Regulus » 04 lip 2018, 21:51

Lubię spotykać się z ludźmi, ale po takim maratonie jakim są trzy dni spędzone z ludźmi, potrzebuję chwili dla siebie. Wydaje mi się, że nie okazuję tego aż tak bardzo i dalej potrafię się dobrze bawić, ale gdy wreszcie mam wieczór dla siebie, odczuwam ulgę.

MrFahrenheit
Introrodek
Posty: 16
Rejestracja: 06 sie 2018, 11:51
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 4
MBTI: INTP
Lokalizacja: Warszawa

Re: Za długo wśród ludzi - jak reagujecie?

Post autor: MrFahrenheit » 07 sie 2018, 20:39

Ja jak raz byłem na grillu to chciałem wszystkich zabic. Nie dosłownie. Ale czułem się osaczony jak jeden wilk przeciw całej watasze. Po jakimś czasie uległem poszedłem odpocząć do ciemnego pokoju położyłem się i leżałem. Miałem już dosyć tego grilla chciałem pójść spac. Wytrwałem nie miałem wyboru. Potem myślałem że źle się zachowałem zamiast do siebie przekonać otoczenie to odstraszylem je.

Awatar użytkownika
Lucyfer
Introrodek
Posty: 12
Rejestracja: 15 sie 2018, 18:51
Płeć: nieokreślona
MBTI: INFP

Re: Za długo wśród ludzi - jak reagujecie?

Post autor: Lucyfer » 17 sie 2018, 22:59

ja potrzebuje ludzi ale i też potrzebuje wolności , nie zamknięty w klatce i wolny WIlk chodzący swymi innymi szlakami niezrozumianymi dla innych

sweetspot
Intronek
Posty: 43
Rejestracja: 26 wrz 2014, 19:09
Płeć: kobieta

Re: Za długo wśród ludzi - jak reagujecie?

Post autor: sweetspot » 02 wrz 2018, 15:12

Witam, dawno tu mnie nie było, wróciłam aby się wygadać. Byłam na 3-dniowym wyjeździe integracyjnym. Wróciłam zdołowana swoją nieumiejętnością integracji z ludźmi. 8 godzin z koleżankami w autokarze to był dla mnie koszmar, one gadały bez przerwy jedna przez drugą, po godzinie już nie wchłaniałam tej mowy tylko słyszałam jeden jazgot aż zrobiło mi się niedobrze. Na wieczornym spacerze pragnęłam tylko aby się od nich oddalić, chciałam sama iść wzdłuż morza przynajmniej godzinę, nie pozwoliły mi na to, musiałam kolejne godziny spędzić w barze przy piwie. Lubię chodzić, zwiedzać, coś robić zamiast gadać. Brakuje mi asertywności, dostosowuję się, aby się nie wyłamywać, tylko dlaczego to ja musiałam się dostosować a nie one do mnie? Dlaczego muszę uczestniczyć w rozrywkach, które sprawiają radość ekstrawertykom, dlaczego nikt mnie nie rozumie i nawet do głowy mu nie przyjdzie aby dostosować się do mnie? Z tego powodu wyjeżdżam na wakacje sama, potrafię maszerować kilka godzin bez odpoczynku, zwiedzać różne miejsca, podziwiać przyrodę, z towarzystwem bez sensu musiałam łazić po sklepikach z duperelami, totalna strata czasu, ale to jeszcze zniosłam, najgorsza była impreza w kilkunastoosobowym gronie plus alkohol. Przez dwie i pół godziny nie odezwałam się ani słowem, jako jedyna nie wypiłam ani kropli, ludzie wokół mnie w większości byli radośni, mówili dużo, żartowali, tryskali energią, czułam się jak tępak, który nie ma nic do powiedzenia, totalna nudziara. Większość osób, z którymi przebywałam, często używała słów: ja, mnie, mi, moje, mam wrażenie, że żyję w świecie samolubów, mnie nawet do głowy nie przyszło aby narzucać komuś swoje upodobania.

Awatar użytkownika
Introja
Intronek
Posty: 54
Rejestracja: 31 lip 2018, 21:46
Płeć: kobieta
Enneagram: 5w4
MBTI: INFJ

Re: Za długo wśród ludzi - jak reagujecie?

Post autor: Introja » 02 wrz 2018, 22:51

Po dłuższym przebywaniu z ludźmi muszę po prostu zebrać energię, zazwyczaj potrzebuję po prostu iść spać xd Ale często też ładuję siebie idąc na spacer, sama. Gdybym była bardzo długo zmuszona do bycia z ludźmi mogłabym się zrobić marudna i niemiła 🤔

Awatar użytkownika
Alphekka
Introwertyk
Posty: 98
Rejestracja: 22 kwie 2018, 22:34
Płeć: kobieta
Enneagram: 5w4
MBTI: INFJ
Lokalizacja: Ziemia

Re: Za długo wśród ludzi - jak reagujecie?

Post autor: Alphekka » 03 wrz 2018, 20:40

Introja pisze:
02 wrz 2018, 22:51
Po dłuższym przebywaniu z ludźmi muszę po prostu zebrać energię, zazwyczaj potrzebuję po prostu iść spać xd Ale często też ładuję siebie idąc na spacer, sama. Gdybym była bardzo długo zmuszona do bycia z ludźmi mogłabym się zrobić marudna i niemiła 🤔
"Gdybym"? Znaczy, że nie miałaś okazji poznać siebie w takim stanie? Gdzie na Ziemi jest tak dobrze? :shock:
Dwa razy dwa równa się siedem i pół, minus trzy i jeszcze trochę więcej. G. I. Gurdżijew

Awatar użytkownika
Alphekka
Introwertyk
Posty: 98
Rejestracja: 22 kwie 2018, 22:34
Płeć: kobieta
Enneagram: 5w4
MBTI: INFJ
Lokalizacja: Ziemia

Re: Za długo wśród ludzi - jak reagujecie?

Post autor: Alphekka » 03 wrz 2018, 20:46

sweetspot pisze:
02 wrz 2018, 15:12
Witam, dawno tu mnie nie było, wróciłam aby się wygadać. Byłam na 3-dniowym wyjeździe integracyjnym. Wróciłam zdołowana swoją nieumiejętnością integracji z ludźmi. 8 godzin z koleżankami w autokarze to był dla mnie koszmar, one gadały bez przerwy jedna przez drugą, po godzinie już nie wchłaniałam tej mowy tylko słyszałam jeden jazgot aż zrobiło mi się niedobrze. Na wieczornym spacerze pragnęłam tylko aby się od nich oddalić, chciałam sama iść wzdłuż morza przynajmniej godzinę, nie pozwoliły mi na to, musiałam kolejne godziny spędzić w barze przy piwie. Lubię chodzić, zwiedzać, coś robić zamiast gadać. Brakuje mi asertywności, dostosowuję się, aby się nie wyłamywać, tylko dlaczego to ja musiałam się dostosować a nie one do mnie? Dlaczego muszę uczestniczyć w rozrywkach, które sprawiają radość ekstrawertykom, dlaczego nikt mnie nie rozumie i nawet do głowy mu nie przyjdzie aby dostosować się do mnie? Z tego powodu wyjeżdżam na wakacje sama, potrafię maszerować kilka godzin bez odpoczynku, zwiedzać różne miejsca, podziwiać przyrodę, z towarzystwem bez sensu musiałam łazić po sklepikach z duperelami, totalna strata czasu, ale to jeszcze zniosłam, najgorsza była impreza w kilkunastoosobowym gronie plus alkohol. Przez dwie i pół godziny nie odezwałam się ani słowem, jako jedyna nie wypiłam ani kropli, ludzie wokół mnie w większości byli radośni, mówili dużo, żartowali, tryskali energią, czułam się jak tępak, który nie ma nic do powiedzenia, totalna nudziara. Większość osób, z którymi przebywałam, często używała słów: ja, mnie, mi, moje, mam wrażenie, że żyję w świecie samolubów, mnie nawet do głowy nie przyszło aby narzucać komuś swoje upodobania.
Przede mną właśnie taki wyjazd integracyjny i obawiam się, że będzie wyglądał tak samo jak Twój. Nawet nie wiesz jak świetnie Cię rozumiem.
Dwa razy dwa równa się siedem i pół, minus trzy i jeszcze trochę więcej. G. I. Gurdżijew

Awatar użytkownika
Introja
Intronek
Posty: 54
Rejestracja: 31 lip 2018, 21:46
Płeć: kobieta
Enneagram: 5w4
MBTI: INFJ

Re: Za długo wśród ludzi - jak reagujecie?

Post autor: Introja » 03 wrz 2018, 23:16

Alphekka pisze:
03 wrz 2018, 20:40
Introja pisze:
02 wrz 2018, 22:51
Po dłuższym przebywaniu z ludźmi muszę po prostu zebrać energię, zazwyczaj potrzebuję po prostu iść spać xd Ale często też ładuję siebie idąc na spacer, sama. Gdybym była bardzo długo zmuszona do bycia z ludźmi mogłabym się zrobić marudna i niemiła 🤔
"Gdybym"? Znaczy, że nie miałaś okazji poznać siebie w takim stanie? Gdzie na Ziemi jest tak dobrze? :shock:
Zależy o jak dużej grupie osób mówimy i jakim czasie xd bo zwykle zawsze gdy chcę już pójść to mogę, a jeszcze zmuszona sytuacją nie bylam. Chyba, że raz na weselu. Wtedy musialam długo być i chciałam spać 😁

sweetspot
Intronek
Posty: 43
Rejestracja: 26 wrz 2014, 19:09
Płeć: kobieta

Re: Za długo wśród ludzi - jak reagujecie?

Post autor: sweetspot » 04 wrz 2018, 17:40

Alphekka, życzę Tobie siły i wytrwałości. Jestem ciekawa, jakie będą Twoje wrażenia i przemyślenia po wyjeździe.

Introman24
Pobudzony intro
Posty: 136
Rejestracja: 19 wrz 2016, 21:23
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w6
Lokalizacja: gdzieś na planecie Ziemia

Re: Za długo wśród ludzi - jak reagujecie?

Post autor: Introman24 » 04 wrz 2018, 21:27

Dawno nie byłem na żadnym dłuższym wyjeździe w większej grupie. Teraz szykuje się kilkudniowa wycieczka, na szczęście w bardzo skromnym gronie. Te poprzednie wspominam nawet dobrze, chociaż faktycznie, nie dało się nie gadać, co czasami było denerwujące. Ale tak jak w przypadku dużych spotkań na miejscu czy dłuższym intensywnym kontakcie - następny dzień lub dwa staram się spędzić sam ze sobą, unikać wychodzenia z ludźmi czy rozmów. Tak odreagowuję takie dłuższe przebywanie wśród ludzi. A po tym czasie znowu nabieram ochoty na wyjście. Gorzej bym się czul, jakbym cały tydzień musiał codziennie spędzać czas w większym gronie niż to, że miałbym pójść na jakieś wesele czy większą imprezę, a potem mógł spędzić samotnie parę następnych wieczorów.

Awatar użytkownika
Alphekka
Introwertyk
Posty: 98
Rejestracja: 22 kwie 2018, 22:34
Płeć: kobieta
Enneagram: 5w4
MBTI: INFJ
Lokalizacja: Ziemia

Re: Za długo wśród ludzi - jak reagujecie?

Post autor: Alphekka » 13 wrz 2018, 18:55

sweetspot pisze:
04 wrz 2018, 17:40
Alphekka, życzę Tobie siły i wytrwałości. Jestem ciekawa, jakie będą Twoje wrażenia i przemyślenia po wyjeździe.
Biwak, kajaki - teoretycznie moje klimaty, ale okazało się, że nie wszyscy mają ten sam cel, w tym sposobie spędzania czasu. Moi ambiwertycy i ekstrawertycy, jak wywnioskowałam, po prostu chcą razem spędzać czas i zasadniczo obojętnie im gdzie (Wybrali biwak, bo jest tanio? Nie wiem.) No więc był hałas (przez niektórych zwany muzyką) przez większość czasu, a po piciu głośne rozmowy/krzyki i śmiechy.
Nie było ogniska (!), tylko grill... Cholera... ktoś miał nawet płytę indukcyjną! :lol:
Rozmowy na tematy bardzo różne, nawet i takie, w których chciałabym uczestniczyć, ale... nie nadążałam :( Potrzebuję więcej czasu na sformułowanie myśli niż inni i zawsze ktoś mnie uprzedza, jest głośniejszy, lepiej wychwytuje ten magiczny moment kiedy na ułamek sekundy zapada cisza i można szybko zacząć mówić swoje. Ja nie nadążam. Ja w tym czasie nabieram powietrze, żeby zacząć mówić i pozostaje mi tylko głośno je wypuścić w formie westchnienia... Potem pytają się mnie czemu nic nie mówię! :lol: Przeszkadzało mi też skakanie z tematu na temat, bez głębszej analizy. No, ale to jest typowe dla spotkań większych grup ludzi, gdzie każdy chce coś powiedzieć i dzieli się zupełnie innymi skojarzeniami co do poruszonego tematu. Im więcej ludzi, tym szybciej tematy się rozjeżdżają.
Generalnie uświadomiłam sobie raz na zawsze, że nijak nie umiem czerpać satysfakcji z takich spotkań, chociaż przez dobre kilka lat szczerze próbowałam zmienić nastawienie. To po prostu nie jest dla mnie. Za wolno myślę i za szybko się męczę :D Grupa większa niż 6 osób jest dla mnie trudna do ogarnięcia.
Za to nikt nie namawiał mnie do niczego na siłę. Właściwie to chyba wszyscy wyczuli w pewnym momencie, że nie wolno za mną iść, kiedy się oddalam. Albo może nie za bardzo mnie lubią, więc wcale im się nie chciało :lol:

Kiedy tam byłam, wydawało mi się, że jest strasznie źle, ale teraz jak ochłonęłam, to sądzę, że niektóre problemy wymyśliłam sobie sama pod wpływem emocji i stresu. Nikt nie był dla mnie nie miły i bardzo pomogło zwykłe wyjaśnienie kilku spraw.
Dwa razy dwa równa się siedem i pół, minus trzy i jeszcze trochę więcej. G. I. Gurdżijew

sweetspot
Intronek
Posty: 43
Rejestracja: 26 wrz 2014, 19:09
Płeć: kobieta

Re: Za długo wśród ludzi - jak reagujecie?

Post autor: sweetspot » 13 wrz 2018, 20:47

Alphekka, przeżyłaś, a to już jest sukces. Właśnie... ten ułamek ciszy, w którym masz ochotę lub czujesz, że wypadałoby coś powiedzieć, a ktoś Cię uprzedza, mam to często. Trudno, aby takie rozmówki w większym gronie coś wartościowego wnosiły do relacji, to zbiór monologów wszystkich uczestników, każdy mówi swoje, nikt nie stara się głębiej poznać i zrozumieć drugiej osoby, to takie przekrzykiwanie się, kto jest ciekawszy, zabawniejszy, byłam tego świadkiem na swoim wyjeździe.

Awatar użytkownika
lonelywolf
Intronek
Posty: 37
Rejestracja: 09 sty 2016, 17:44
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Warszawa

Re: Za długo wśród ludzi - jak reagujecie?

Post autor: lonelywolf » 03 paź 2018, 20:42

sweetspot pisze:
02 wrz 2018, 15:12
Witam, dawno tu mnie nie było, wróciłam aby się wygadać. Byłam na 3-dniowym wyjeździe integracyjnym. Wróciłam zdołowana swoją nieumiejętnością integracji z ludźmi. 8 godzin z koleżankami w autokarze to był dla mnie koszmar, one gadały bez przerwy jedna przez drugą, po godzinie już nie wchłaniałam tej mowy tylko słyszałam jeden jazgot aż zrobiło mi się niedobrze. Na wieczornym spacerze pragnęłam tylko aby się od nich oddalić, chciałam sama iść wzdłuż morza przynajmniej godzinę, nie pozwoliły mi na to, musiałam kolejne godziny spędzić w barze przy piwie. Lubię chodzić, zwiedzać, coś robić zamiast gadać. Brakuje mi asertywności, dostosowuję się, aby się nie wyłamywać, tylko dlaczego to ja musiałam się dostosować a nie one do mnie? Dlaczego muszę uczestniczyć w rozrywkach, które sprawiają radość ekstrawertykom, dlaczego nikt mnie nie rozumie i nawet do głowy mu nie przyjdzie aby dostosować się do mnie? Z tego powodu wyjeżdżam na wakacje sama, potrafię maszerować kilka godzin bez odpoczynku, zwiedzać różne miejsca, podziwiać przyrodę, z towarzystwem bez sensu musiałam łazić po sklepikach z duperelami, totalna strata czasu, ale to jeszcze zniosłam, najgorsza była impreza w kilkunastoosobowym gronie plus alkohol. Przez dwie i pół godziny nie odezwałam się ani słowem, jako jedyna nie wypiłam ani kropli, ludzie wokół mnie w większości byli radośni, mówili dużo, żartowali, tryskali energią, czułam się jak tępak, który nie ma nic do powiedzenia, totalna nudziara. Większość osób, z którymi przebywałam, często używała słów: ja, mnie, mi, moje, mam wrażenie, że żyję w świecie samolubów, mnie nawet do głowy nie przyszło aby narzucać komuś swoje upodobania.
Również niedawno wróciłem z wyjazdu integracyjnego, również 3-dniowego i mógłbym podpisać się obiema rękami pod tą wypowiedzią. Naprawdę, te wyjazdy to jakaś masakra. Od początku podróży wszyscy chleją wódę (bo piciem tego nie da się nazwać), wczesnym popołudniem już większość była pijana, a jeśli ktoś nie pił (czytaj: ja), to jest to wielki szok i ewenement, bo jak tak można? Nie miałem ochoty każdemu tłumaczyć, że źle się czuję po mocnym alkoholu, więc automatycznie zostałem potraktowany jak dziwak i obiekt do "żartobliwych" docinek. Długie godziny siedzenia w szumie, zgiełku, krzyku wyssały ze mnie całą energię, najlepiej czułem się na łóżku w pokoju, ale pokój był wieloosobowy, więc też nie bardzo mogłem się zamknąć na klucz i pobyć trochę w samotności. Czym więcej energii było u innych, tym bardziej ja się czułem zmęczony. Efekt jest taki, że w dziale już wszyscy wiedzą, że jestem "ten dziwny", inny.
Najgorsze jest to, że z większością ludzi naprawdę ciężko dłużej pogadać na jakiś konkretny temat, większość rozmów to gadka-szmatka, za którą nie nadążam i jakieś durne żarty. Rozumiem, że nie trzeba gadać o średniowiecznej poezji czy fizyce jądrowej, ale większość konwersacji sprowadza się do tego, kto z kim, kiedy, gdzie, jak, co zjadł, co wypił, co zaraz wypije etc. Jest to strasznie męczące. W kółko gadanie o pierdołach, darcie się na cały głos, rzucanie do siebie haseł i dowcipów z podtekstem. Też więc przez większość imprezowego czasu siedziałem i prawie nic nie mówiłem, a jak już się odezwałem, to nikt tego nie zauważał. Obiecałem już sobie, że nigdy więcej nie udam się na taki wyjazd, po prostu to nie dla mnie i tyle, a nie chcę się męczyć. Po wyjazdach w dużej grupie zawsze zostaje mi pewnego rodzaju dół i poczucie, że introwertyzm to w dzisiejszym świecie coś w rodzaju choroby, a ja jestem aspołecznym dziwadłem, które nigdy nie odnajdzie się w otaczającej go rzeczywistości.

ODPOWIEDZ