Kiedyś popełniłem takie zdjęcie przejeżdżając przez Olsztynek. Jest to budynek ratusza. Najciekawsze jest jednak to, co znajduje się przed nim - pomnik lwa.
Zwrócił moją uwagę. Okazało się, że ma niesamowitą historię!
W 1410 roku na polach Grunwaldu wojska polsko-litewskie pokonały krzyżaków. Niemcy nazywają tę bitwę bitwą pod Tannenbergiem. Ponad 500 lat później, w sierpniu 1914, na samym początku I wojny światowej, praktycznie w tym samym miejscu, Niemcy rozgromili Rosjan. W dziesiątą rocznicę zwycięstwa wystawili tu pomnik (Tannenberg Denkmal). Niemal w dwudziestolecie bitwy, w 1934 roku pochowano tu Paula von Hindenburga zwycięzcę spod Tannenbergu i późniejszego prezydenta Rzeszy.
Pomnik miał przypominać kamienny krąg ze Stonehenge - zbudowano osiem dwudziestometrowych wież z czerwonej cegły połączonych murami. W centrum ulokowano kryptę, w której pochowano dwudziestu nieznanych żołnierzy. Gdy zmarł marszałek von Hindenburg, przeniesiono ich prochy na bok, a w centrum spoczęło ciało zwycięskiego wodza.
Miejsce zaczęto nazywać Mauzoleum Hindenburga. Monument otaczał siedmiohektarowy park. W tym parku, około 300 m od mauzoleum stał pomnik poległych żołnierzy 147. Pułku Piechoty im. Paula von Hindenburga. Przedstawiać miał lwa stojącego na ośmiometrowym postumencie.
Mauzoleum Niemcy obrócili w gruzy w 1945 roku cofając się przed Armią Czerwoną: chcieli uchronić je przed zbezczeszczeniem przez Rosjan. Ciała marszałka i jego żony wywieźli w głąb Niemiec. Ruiny stały do wczesnych lat 50. Wtedy je rozebrano: cegły posłużyły odbudowie Warszawy, marmurowe płyty legły przed gmachem KC i Pałacem Kultury. Ślady po mauzoleum zarosły krzaki.
Lew trafił do Centrum Szkolenia Wojsk Ochrony Pogranicza w Kętrzynie, gdzie odnaleziono go w 1993 roku. Rok później stanął przed ratuszem w Olsztynku.
