Cześć Grupo!
Chciałam zapytać o Wasze doświadczenia w dwóch obszarach:
- jak Wam idzie taniec taki w parze? lubicie? Macie okazje? Praktykujecie? Ja uwielbiam i z moimi bliskimi np kuzynami idzie mi fajnie ale wystraczy, ze pojawi sie ktos 'nowy' i drżą mi ręce, nogi plączą i chciałabym momentalnie uciec....
- jak sobie radzicie z flirtem? pracuję na co dzień w męskim zespole i z kolegami bardzo dobrze się dogaduję, już się znamy więc jestem 'bardziej sobą' przy nich, problem pojawia się gdy ktoś 'obcy' zaczyna ze mną flirtować - tracę cały polot, często tylko się uśmiecham i tyle.... czy to da się jakoś wyćwiczyć? pytanie kieruję szczególnie do osób 35+ bo to mój przedział wiekowy.
Będę wdzięczna za podzielenie się Waszymi doświadczeniami
Wiem o co chodzi! Ja mam tak że właśnie jeżeli na kogoś mam wywalone to leci jak z płatka właśnie, a jeżeli jest ktoś kto moją uwagę zwróci bardziej to stop xd ale byłam ostatnio na wakacjach we Włoszech i tam jest od razu jaka taka energetyczno mentalna relacja nawet z kelnerem. Ale właśnie tez to że oni tak patrzą, opiekują się Tobą w tej restauracji to jest to dla mnie niezręczne i chce iść. Jakbym nie mogła pozwolić na to żeby mieli mnie dość w pewnym momencie bo czuję że mnie zauważyli i to mi jakoś przeszkadzało. Potem stwierdziłam że może właśnie pożyje w tej niezręczności pozwolę na to że siedząc przy tym stoliku jem, nawet jeżeli ziomek patrzy, sprawdza, opiekuje się czyli generalnie mnie zauważa (wiem jest kelnerem ale zauważa). Żeby w tym pobyć i zauważyć że no moge być w tym stanie kiedy facet nawet kelner się mną opiekuje i mnie widzi. Pozwolić sobie na te wszystkie emocje które się tworzą. I potem się okazało że ok mogę pozwalać facetom na to. Żeby sobie byli, patrzyli. U mnie to z dzieciństwa pochodzi z relacji z tatą, że ciężko mu było utrzymać na mnie wzrok długo i widzieć mnie, przynajmniej ja to tak odczuwałam. Więc idąc za ciosem dla mnie normą to to że facet/kelner mnie nie widzi i jeżeli już zauważył to żeby nie zrobić nic głupiego aby spuścił ze mnie wzrok, więc zjem szybko i wyjdę. Więc może z tym twoim flirtem to właśnie najpierw pozwolić sobie na emocje jakie się pojawiają, że jest właśnie niezręcznie, że gość patrzy, aby poczuć się komfortowo że po prostu jest taka emocjonalna sytuacja i że to nie jest zagrożenie że flirtuje i patrzy jak tańczysz, no bo oboje jesteście ludźmi i to ludzkie. I myślę że jak to stanie się comfy to ten flirt który już nie jest z beczki „zachowania ratujace mi życie i zapewniające mi bezpieczeństwo” tylko z tej beczki „a pobawię się” sobie przyjdzie jak poczujesz się bezpiecznie w tym że po prostu jesteś widoczna dla kogoś