Strona 11 z 11
Re: Zło i diabeł
: 03 cze 2026, 19:46
autor: Patrycjusz
Ech, człowiek szuka jakiejś jasności, a tu okazuje się, że biologia jak zwykle płata figle. Skoro mamy jakościową różnicę między receptorami odczuwania bólu u zwierząt i roślin, a mózg nie jest konieczny, żeby zakwalifikować organizm jako zwierzę, to problemy mnożą się jeszcze bardziej. Czy w takim razie roślina, która doznaje negatywnych bodźców i reaguje na to na swój sposób, może być "maltretowana" bez końca? Wygląda na to, że tak. To kolejny argument za tym, że dieta roślinna jest ciężka do zbicia. I czy te zwierzęta pozbawione mózgu, czyli organu integrującego dane sensoryczne i odpowiedzialnego za doznania świadome, mogą być hodowane na mięso w skrajnie złych warunkach? Wygląda na to, że tak.
Jedyną substancją, jaką trzeba suplementować przy diecie bezmięsnej jest witamina B12. Ale zawieszam sąd, bo może ktoś bardziej pojętny z biologii napisze coś mądrego.
Jeśli chodzi o hipotezę rozwoju mózgu przez jedzenie mięsa, a dokładniej mięsa gotowanego/smażonego w toku ewolucji naszego gatunku, to znam ją, ale nie zmienia to jej statusu jako hipotezy. Trudno zresztą, żeby była potwierdzoną teorią. To moja odpowiedź na insynuacje kolegi.
Re: Zło i diabeł
: 03 cze 2026, 20:53
autor: justyna
Tak witaminę B12 trzeba suplementować. Resztę można pozyskać z dobrze (dobrze to istotne słowo) zbilansowanej diety roślinnej (co jest po czasie wprawy bardzo proste). Warto zastanowić się ewentualnie nad suplementacją witaminy D (np. roślinny cholekalcyferol z porostu islandzkiego) , którą lekarze często zalecają wszystkim w Polsce (przynajmniej w okresie jesienno-zimowym) ze względu na ograniczoną ekspozycję na słońce. Warto też regularnie badać poziom witamin i minerałów, czasem proteinogram, jak się bardzo chce, choć dieta roślinna jest bardzo bogata w białko (ja po 10-latach na roślinach mam wzorowy proteinogram).
Re: Zło i diabeł
: 04 cze 2026, 0:13
autor: quantum
Nie przesadzajmy z tą ideologią.. złem jest świadome wyrządzanie krzywdy wywołujące zbędne cierpienie ale nie jest nim zabicie zwierzęcia dla zdobycia pożywienia. Przykład; gdy wędkarz poławia ryby by je zjeść, jest usprawiedliwiony - postępuje moralnie, lecz gdy robi to samo dla samego łowienia by potem wypuścić rybę do wody wtedy wyrządza zło, bo ryba łowiona na haczyk cierpi.
Gdy hoduje się np. kury w gospodarstwie czy dowolne inne zwierzę na mięso, nie ma w tym nic złego gdy stworzenia te mają godne warunki życia np. swobodę poruszania się, lecz gdy to samo robi się dla samego zysku przetrzymując takie zwierzęta np. w ciasnych klatkach jak choćby zwierzęta futerkowe - to jest to złe, moralnie naganne, wywołując ich cierpienie.
Niektórzy lubują się w jedzeniu raków itp. czy wrzucanie ich żywcem do wrzątku jest złe ? Raczej tak, ale trudno wymagać od ich smakoszy by każdego z osobna zabijali np. odcinając łepek.
Próbując rozpatrywać sposób odżywiania w kategoriach dobra i zła należałoby też potępić wszystkie zwierzęta mięsożerne a jest ich przeważająca większość (od wróbla aż po krokodyla), z resztą niektóre rośliny lądowe i wodne również zjadają małe bezkręgowce.
Ludzie jednak stoją w tej kwestii wyżej od zwierząt gdyż zawsze uśmierca "swe ofiary" przed zjedzeniem, czego większość zwierząt nie robi nie zawracając sobie głowy takimi "błahostkami".
Człowiek nie jest ani roślinożercą ani mięsożercą, jesteśmy wszystkożercami i nie powinniśmy krzywdzić naszych ciał przez radykalizm żywieniowy.
Zmuszanie do określonych zachowań przez samoograniczanie się można uznać za akt przemocowy, który jest złem wyrządzanym ciału/organizmowi.
Wszystkożerność zaś oznacza konieczność spożywania pokarmów pochodzących z obu światów, czego dowodem jest właśnie konieczność sztucznej suplementacji diety wegetarian.